Minister kultury Marta Cienkowska przeforsowała niedawno nowe przepisy, które obecnie wywołują ogromne emocje w społeczeństwie. Z najnowszego sondażu jednoznacznie wynika, że trzy czwarte ankietowanych kategorycznie sprzeciwia się dopłacaniu do artystycznych emerytur. Tylko 11 proc. obywateli popiera ten kontrowersyjny pomysł, a widmo wydania milionów złotych z państwowej kasy rozpala gorącą dyskusję.
Sondaż poparcia dla dopłat do emerytur twórców
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Marta Cienkowska przedłożyła pod koniec maja projekt ustawy, który natychmiast podzielił opinię publiczną. Rada Ministrów zaakceptowała plan zabezpieczenia socjalnego osób pracujących w szeroko pojętej branży twórczej. Badanie w tej sprawie przeprowadził w tym samym czasie Instytut Badań Pollster na zlecenie Super Expressu. Wynika z niego, że obywatele są nadzwyczaj sceptyczni. Zdecydowana większość (74 proc.) ze 1057 dorosłych respondentów odpowiedziała przecząco na pytanie o zasadność państwowych dotacji do ubezpieczeń społecznych artystów. Pozostałe 15 proc. ankietowanych nie potrafiło zająć w tej sprawie jednoznacznego stanowiska.
instagram.com/slawomirmentzen; instagram.com/jakubzulczyk; AKPA
CZYTAJ TAKŻE: "Zamknij mordę i do roboty!" Żulczyk i Maleńczuk brutalnie niszczą Mentzena! Wyciągnęli mu ojca i lichy doktorat
Zasady przyznawania wsparcia finansowego
Rządowe plany zakładają, że nowy system dopłat do składek ZUS obejmie docelowo około 20 tysięcy osób wykonujących zawód artystyczny. Warunkiem koniecznym do uzyskania takiej pomocy ma być ściśle określone kryterium dochodowe. Wsparcie będzie przysługiwać wyłącznie najbardziej potrzebującym twórcom. Ich średni miesięczny przychód z ostatnich trzech lat nie może przekroczyć 125 procent płacy minimalnej. Stan na czerwiec pozwala oszacować ten limit na około 68 tysięcy złotych brutto w skali roku.
Na zdj.: Krzysztof Cugowski, Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA
CZYTAJ TAKŻE: Krzysztof Cugowski dostaje z ZUS-u żenujące grosze. Sławomir Mentzen grzmi o "finansowaniu nierobów"
Koszty nowej ustawy dla budżetu państwa
Wdrożenie tak rozległego programu socjalnego wiąże się naturalnie z potężnym obciążeniem dla publicznej kasy. Roczny koszt funkcjonowania ustawy wyceniono na blisko 400 milionów złotych. W pierwszym roku obowiązywania nowych przepisów same dopłaty do składek pochłoną 252 miliony złotych, co dla wielu krytyków oznacza po prostu górę pieniędzy wyrwaną z portfeli Polaków. Rzecznik rządu odniósł się do sprawy pod koniec maja. Tuż po decyzji Rady Ministrów bronił założeń resortu.
To jest ustawa o godności pracy w kulturze, nie o żadnych przywilejach. Myślę, że całe środowisko artystyczne bardzo długo na to czekało.
— zakomunikował Adam Szłapka.
W sprawę zaangażowała się również polityka przez tylne drzwi. Swój zdecydowany sprzeciw wyraziła Konfederacja, publikując w mediach społecznościowych głośny spot wygenerowany przez AI. Złośliwy filmik błyskawicznie stał się hitem internetu, bezlitośnie punktując pomysły rządu i dolewając oliwy do ognia w trwającej debacie publicznej o państwowych wydatkach.
Trudna sytuacja na rynku pracy w kulturze
Rządowe statystyki obnażają twardą rzeczywistość, z jaką na co dzień mierzą się uczestnicy rynku sztuki. Według oficjalnych danych zaledwie 11 procent osób ubiegających się o godność pracy posiada umowę o pracę. Pozostali rzadko mogą liczyć na stabilność, funkcjonując od zlecenia do zlecenia. Statystyki pokazują, że około 69 procent z nich osiąga dochody poniżej krajowej średniej. Niemal jedna trzecia środowiska twórczego zarabia nawet mniej, niż wynosi aktualna płaca minimalna.
Ministerstwo aktywnie broni swojej koncepcji. Swoją argumentację opiera na gigantycznych nierównościach majątkowych wewnątrz branży kulturalnej. Słysząc o dotacjach dla artystów, wściekli ludzie myślą głównie o celebrytach, którym wiecznie mało, jednak w rzeczywistości stanowią oni zaledwie ułamek tego środowiska. Główna autorka projektu odpowiadała na zarzuty na łamach Wirtualnej Polski na początku czerwca.
Grupa naszych twórców jest bardzo zróżnicowana, więc nie możemy mówić o tym, że są w jakikolwiek sposób uprzywilejowani.
— podsumowała Marta Cienkowska.