Małgorzata Tomaszewska zaskoczyła fanów i po raz pierwszy pokazała w sieci twarz swojego ukochanego, Roberta. Gwiazda stacji TVN zorganizowała dla partnera wyczerpującą wycieczkę rowerową, która — jak się okazało — była słodką zemstą za jego wieczorne wyjście z kolegami.
Zemsta Małgorzaty Tomaszewskiej. Tak ukarała narzeczonego
Małgorzata Tomaszewska spędziła słoneczny, majowy weekend na łonie natury. Gwiazda zabrała na przejażdżkę rowerową narzeczonego Roberta oraz dwójkę swoich dzieci: syna Enzo (który, w zależności od źródeł, ma 7 lub 9 lat) i niespełna 2-letnią Laurę. Przy okazji dumna mama opublikowała w sieci kadry, na których po raz pierwszy widać wizerunek jej ukochanego w pełnej okazałości. Fani przy okazji zdjęć nie ukrywali zachwytu i w komentarzach rozpływali się nad niesamowicie długimi nogami prezenterki.
Okazuje się jednak, że sportowa niedziela wcale nie była przejawem czystej dbałości o kondycję fizyczną rodziny. Bycie mamą najwyraźniej odkrywa w kobiecie pewne pokłady mściwości. Prezenterka wyznała bez owijania w bawełnę, że mordercze pedałowanie w upalnym słońcu to po prostu wyrafinowana kara za męski wieczór.
"Robert wczoraj wyszedł z kolegami. Z tej okazji postanowiłam zorganizować mu dziś wycieczkę rowerową z dziećmi w pełnym słońcu. Cudowny pomysł, prawda? Kto współczuje Robertowi?" — napisała Małgorzata Tomaszewska pod serią zdjęć na Instagramie.
instagram.com/malgorzata__tomaszewska
Małgorzata Tomaszewska w "Dzień Dobry TVN" i wielka miłość
Małgorzata Tomaszewska od 2025 roku jest związana z "Dzień Dobry TVN", gdzie pełni funkcję reporterki i prowadzącej. Do ekipy śniadaniówki dołączyła zaledwie rok po swoim głośnym zwolnieniu z TVP. Choć jej kariera zawodowa po zmianie stacji znów nabrała wiatru w żagle, gwiazda równie dużo uwagi poświęca życiu prywatnemu.
Małgorzata Tomaszewska i Robert zaręczyli się w 2024 roku, po cichu budując szczęśliwy dom dla swojej gromadki. Choć dziś są nierozłączni i wspólnie stawiają czoła trudom wychowania najmłodszych, początki ich znajomości bardziej przypominały klasyczną komedię pomyłek niż romantyczny film.
Nietypowe początki związku Małgorzaty i Roberta. Oskarżył ją o kradzież tożsamości
Małgorzata Tomaszewska w jednym z wcześniejszych nagrań wideo na Instagramie podzieliła się historią pierwszych kroków w ich relacji. Para poznała się przez internet, na jednym z popularnych portali społecznościowych. Kiedy w końcu przeszli na komunikator, mężczyzna nie uwierzył, że rozmawia z prawdziwą gwiazdą telewizji. Był święcie przekonany, że padł ofiarą sprytnego oszusta.
"No i po jakimś czasie, pisaliśmy ze sobą i było sympatycznie, przeszliśmy na WhatsApp. I wtedy Robert, widząc moje zdjęcie, [...] napisał mi, że karalne jest podszywanie się pod osoby publiczne i czy zdaję sobie z tego sprawę. [...] i mnie tak rozzłościł tym. Ja tak bardzo pragnęłam mu udowodnić, że nie ukradłam niczyich zdjęć, że w rezultacie stwierdziłam, że dobra, spotkamy się" — wspominała Małgorzata Tomaszewska.
Ostatecznie doszło do spotkania na żywo, które również mocno wymknęło się wszelkim schematom. Pierwsza randka w Zegrzu okazała się strzałem w dziesiątkę, mimo że w grę wchodziły dziwne zakłady i... fast food.
"Robert przyjechał po mnie z czerwonym balonikiem. Ja wysłałam mu pinezkę, skąd ma mnie odebrać. Bo pinezka to taki czerwony balonik. I dodatkowo, ja mu mówiłam, że wierzę w numerologię, więc napisał tam 11, czyli moją liczbę numerologiczną. Pojechaliśmy nad Zegrze i mieliśmy taką głupią grę. Obstawianki, ile czegoś tam zobaczymy po drodze i ty wygrałeś. [...] Założyliśmy się o frytki z McDonald's. [...] I poszło" — wyznała Małgorzata Tomaszewska z uśmiechem.