Zbigniew Ziobro i jego ciągnąca się od lat batalia sądowa znów trafiają na usta całej Polski. Z opublikowanego niedawno raportu obecnego ministra sprawiedliwości wynika, że po zmianie prawa koszty wieloletniego śledztwa spadły na barki podatników. Z kasy państwa wyparowała astronomiczna kwota sięgająca miliona złotych. Co ukrywał były szef resortu?
Śmierć Jerzego Ziobry i początek prywatnej walki w sądzie
Zbigniew Ziobro od lat toczył w sądach osobistą batalię, która swój początek miała niemal dwie dekady temu. Wszystko zaczęło się od tragicznych wydarzeń z 2 lipca 2006 roku. To właśnie wtedy, po kilkunastodniowym leczeniu kardiologicznym, w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie zmarł ojciec polityka, Jerzy Ziobro. Sprawa od samego początku budziła w rodzinie zmarłego ogromne emocje i wątpliwości.
Początkowo prokuratura nie dopatrzyła się winy medyków, co doprowadziło do umorzenia śledztw. Z tego powodu w 2011 roku bliscy zmarłego postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Złożyli oni subsydiarny, prywatny akt oskarżenia przeciwko czworgu lekarzom z krakowskiej placówki. Prawdopodobnie sprawa ta pozostałaby jedynie prywatnym sporem w sądzie, gdyby nie nagły zwrot akcji, do którego doszło kilka lat później na szczeblu państwowym.
Wiki Commons
Zmiana prawa w 2016 roku i gigantyczne koszty państwa
Zbigniew Ziobro po objęciu władzy w 2015 roku doprowadził do zmian w prawie, które wpłynęły na przebieg procesu. W 2016 roku znowelizowano Kodeks postępowania karnego. Przepisy – w tym artykuł 640 paragraf 2 – zmieniono tak, że pozwoliło to na przeniesienie ciężaru kosztów procesowych i opinii biegłych na Skarb Państwa w sprawach z oskarżenia prywatnego, do których przystąpi prokurator. Decyzje z tamtego okresu prześwietlono po latach. W konkluzji tzw. raportu Bodnara opublikowanego w 2025 roku, autorzy audytu napisali bez ogródek:
Niniejsza sprawa stanowi jaskrawy przykład wykorzystywania prokuratury dla załatwiania prywatnych interesów ówczesnego Prokuratora Generalnego. Zmiana przepisów prawa pozwalająca na przeniesienie ciężaru kosztów procesu na Skarb Państwa, inicjowanie postępowań badających wielorakie aspekty związane ze śmiercią jego ojca, nieograniczony budżet na różne opinie sądowo-lekarskie pokazują jak w soczewce dyskryminacyjny legalizm, wyrażający się w nierównym traktowaniu obywateli.
Kwoty, które z powodu tej prawnej furtki wypłynęły z państwowej kasy, przyprawiają o zawrót głowy. Według danych ze wspomnianego raportu oraz ustaleń dziennikarzy, łączne koszty państwa związane ze sprawą wyliczono na niemal 890 tysięcy złotych, a wraz z najnowszymi rachunkami mają one przekroczyć okrągły milion. Wystarczy wspomnieć, że ponad 371 tysięcy złotych pochłonęła opinia Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Z kolei szwajcarscy eksperci z Lozanny otrzymali około 88 tysięcy złotych za wstępną ekspertyzę, a prognozowane koszty opinii uzupełniającej z tego samego ośrodka to kolejne 50 tysięcy franków szwajcarskich, czyli około 230 tysięcy złotych.
To jednak nie był koniec kontrowersyjnych działań organów ścigania. W 2016 roku na polecenie podległej politykowi prokuratury policja o 6 rano wkroczyła do mieszkań 13 profesorów ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Wybitnych naukowców potraktowano jak członków zorganizowanej grupy przestępczej, co wywołało falę oburzenia w środowisku lekarskim.
gov.pl
Wyrok uniewinniający krakowskich lekarzy i akta znalezione w domu Zbigniewa Ziobry
Zbigniew Ziobro mimo zaangażowania gigantycznej machiny państwowej nie zdołał doprowadzić do skazania medyków. W lutym 2017 roku Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia ogłosił wyrok w procesie. Sąd pierwszej instancji uniewinnił wszystkich czworo oskarżonych lekarzy, nie znajdując absolutnie żadnego związku między ich działaniami a śmiercią pacjenta. Po ogłoszeniu tego orzeczenia, jeden z oskarżonych kardiologów, profesor Dariusz D., nie krył w swojej wypowiedzi gorzkich słów:
My nigdy nie wygramy. Tak postanowił minister Ziobro. On chce, żeby za leczenie jego ojca ktoś odpowiedział. Ktokolwiek i za cokolwiek.
Jakby tego było mało, sprawa zyskała niespodziewany epilog na początku 2024 roku. W marcu, podczas przeszukania prywatnego domu byłego ministra w Jeruzalu – prowadzonego w związku ze śledztwem wokół Funduszu Sprawiedliwości – dokonano zdumiewającego odkrycia. Funkcjonariusze odnaleźli tam akta nadzoru nad śledztwem dotyczącym śmierci jego ojca, które znacznie wcześniej wyniesiono z Prokuratury Krajowej. Ten bulwersujący fakt ostatecznie podsumował poprzedni szef resortu sprawiedliwości. Wypowiadając się dla dziennika Fakt na temat sposobu zarządzania prokuraturą przez poprzednika, Adam Bodnar stwierdził krótko:
Sprawa okoliczności śmierci ojca Zbigniewa Ziobry traktowana była tak, jakby prokuratura była prywatną własnością byłego ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego.