Mark Hamill wywołał skandal w mediach społecznościowych, publikując wygenerowaną przez sztuczną inteligencję grafikę z nagrobkiem Donalda Trumpa z jednoznacznym dopiskiem "If only" ["Gdyby tylko" - tłum red.]. Publikacja natychmiast spotkała się z ostrą reakcją Białego Domu, który wydał oficjalne oświadczenie. Cała sytuacja odbiła się szerokim echem w sieci, zmuszając ostatecznie aktora do usunięcia kontrowersyjnego materiału i zamieszczenia krótkich przeprosin.
Wpis Marka Hamilla o Donaldzie Trumpie
Filmowy Luke Skywalker z kultowych "Gwiezdnych wojen", w którego od lat wciela się Mark Hamill, zaskoczył swoich fanów mrocznym zachowaniem w sieci. Nie od dziś wiadomo, że show-biznes i wielka polityka potrafią stworzyć wybuchową mieszankę. Wszystko zaczęło się w środę 6 maja 2026 roku, kiedy aktor udostępnił na platformie Bluesky wygenerowaną przez sztuczną inteligencję grafikę. Przedstawiała ona nagrobek Donalda Trumpa z datami "1946-2024" oraz intrygującym napisem "Gdyby tylko". Wirtualny atak okazał się nad wyraz ryzykowny.
Oprócz samej grafiki, artysta postanowił dołączyć do niej niezwykle ostry opis, który nie pozostawił żadnych złudzeń co do jego intencji i poglądów na temat obecnego gospodarza Białego Domu.
Powinien żyć wystarczająco długo, by doświadczyć swojej nieuniknionej, druzgocącej porażki w wyborach uzupełniających, zostać pociągniętym do odpowiedzialności za swoją bezprecedensową korupcję, poddanym impeachmentowi, skazanym i upokorzonym za swoje niezliczone zbrodnie.
BluSky: Mark Hamill
Oświadczenie Białego Domu w sprawie zachowania aktora
Na odpowiedź Waszyngtonu nie trzeba było długo czekać. W czwartek po południu administracja Donalda Trumpa odniosła się do internetowego skandalu w bardzo zdecydowany sposób. W oficjalnym oświadczeniu, które opublikowano między innymi na platformie X, Biały Dom otwarcie skrytykował wpis gwiazdora, oceniając jego zachowanie jako skrajnie nieodpowiedzialne.
Mark Hamill to chory człowiek. Ci radykalni lewicowi szaleńcy po prostu nie potrafią się powstrzymać. Tego rodzaju retoryka to właśnie to, co zainspirowało trzy próby zamachu na naszego prezydenta w ciągu dwóch lat.
Administracja Trumpa w swojej odpowiedzi na post Hamilla przypomniała rzeczywiste i wstrząsające incydenty bezpieczeństwa. W oświadczeniu zwrócono uwagę na dramatyczne wydarzenia z 2024 roku, w tym postrzelenie prezydenta w ucho podczas wiecu wyborczego w Pensylwanii, a także poważne zagrożenie i zatrzymanie uzbrojonego mężczyzny w pobliżu pola golfowego. Właśnie przez pryzmat tych prawdziwych aktów przemocy amerykańskie władze tak ostro zareagowały na działanie aktora.
instagram.com/realdonaldtrump
CZYTAJ TAKŻE: Trump porównany do Jezusa. Szokujące słowa o "zmartwychwstaniu" Trumpa [wideo]
Mark Hamill usuwa grafikę i zabiera głos
Po fali krytyki i stanowczej reakcji Białego Domu na platformie Bluesky aktor wycofał się ze swoich działań. Usunął ostatecznie kontrowersyjną grafikę z nagrobkiem i edytował swój pierwotny wpis. Hollywoodzki gwiazdor z pewnością zrozumiał, że w dobie rosnących napięć przekroczył cienką linię społecznej akceptacji.
Zrzuty ekranu feralnego wpisu zdążyły już obiec cały internet, ale Mark Hamill postanowił odnieść się do sprawy, opublikowawszy krótkie stanowisko łagodzące ton dyskusji.
Przepraszam, jeśli uznali Państwo ten obraz za niestosowny.
Mark Hamill i Yoda, 1980 / Fot. Wiki Commons
Wojna Donalda Trumpa z Hollywood. Na celowniku George Clooney i Robert De Niro
Ostre spięcie z gwiazdą "Gwiezdnych Wojen" to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Od dłuższego czasu administracja Trumpa toczy otwartą wojnę z największymi nazwiskami Fabryki Snów. Wśród najbardziej zagorzałych i medialnych przeciwników prezydenta regularnie pojawiają się takie ikony kina jak Robert De Niro czy George Clooney. Gwiazdy nie szczędzą politykowi gorzkich słów, a internetowe pyskówki stały się niemal codziennością.
Wzajemna wymiana ciosów bywa bezlitosna. W jednym z głośnych medialnych starć polityczne otoczenie głowy państwa postanowiło absurdalnie uderzyć w sam dorobek filmowy artystów, kpiąc z rzekomych "zbrodni wojennych" Clooneya wynikających z jego aktorstwa. Ten długi i angażujący miliony widzów konflikt udowadnia, że współczesna polityka przenika się z brutalnym światem show-biznesu w sposób absolutnie bezpardonowy.