Violetta Villas po sukcesie w Paryżu w 1966 roku zdecydowała się na wyjazd do Las Vegas, by podbić świat i zapewnić synowi finansową stabilizację. Niestety, amerykański sen miał swoją brutalną cenę, o której nikt głośno nie mówił. Za olśniewającymi kreacjami krył się cichy dramat i uzależnienie, które na zawsze zmieniło życie wybitnej polskiej piosenkarki oraz jej dziecka.
Samotna podróż 10-letniego Krzysztofa Gospodarka do USA
10-letni Krzysztof Gospodarek wyruszył w najdłuższą i najbardziej samotną podróż własnego życia. Violetta Villas przed lotem do Las Vegas w 1966 roku założyła, że budowanie światowej kariery pomoże ustabilizować przyszłość jej rodziny, dlatego ściągnęła syna do siebie. Najbliżsi w Polsce przygotowali małego chłopca do samotnego lotu z niezwykłą starannością, ale też z ogromnym lękiem. Zaniepokojona babcia ubrała dziesięciolatka w wełniany garnitur komunijny, a do pleców przypięła mu dużą kartkę z wyraźnym napisem: „Nie mówię po angielsku”.
Droga za ocean nie obyła się bez dotkliwego stresu dla małego podróżnika. Podczas długiej przesiadki na lotnisku w Nowym Jorku opiekę nad nim przejął tajemniczy ksiądz wysłany przez matkę, ale zanim chłopiec wsiadł do samolotu do Vegas, przeżył starcie z celnikami. Celnicy bezwzględnie przeszukali bagaż dziecka, po czym – w ramach „bezpieczeństwa narodowego” – skonfiskowali i zjedli polską kiełbasę na oczach osłupiałego 10-latka. Dziesięciolatek wiózł ten pieczołowicie przygotowany przysmak przez pół świata jako wyjątkowy podarunek dla bardzo stęsknionej matki.
Wyświetl ten post na Instagramie
Kariera w Las Vegas i ukrywane początki uzależnienia
Początkowy etap pobytu w Stanach Zjednoczonych u boku matki przypominał spełnienie największych marzeń dziecka. W trakcie trzymiesięcznego pobytu syna w Las Vegas w 1966 roku piosenkarka z całych sił dbała, by chłopiec zapomniał o trudach wielkiej podróży. W ramach matczynej opieki organizowała mu atrakcyjne wycieczki do Hollywood, kolorowego Disneylandu oraz legendarnej wytwórni filmowej Hanna-Barbera. Syn artystki do dziś z ogromnym poruszeniem wspomina ten pierwszy i jednocześnie niezwykle intensywny moment zza oceanu.
Po przedstawieniu zabrała mnie do domu, gdzie czekał już na mnie przygotowany pokój. A ja najpierw koniecznie chciałem zobaczyć ten basen, o którym mi pisała w listach. Nie mogłem uwierzyć, że wszystko to dzieje się naprawdę. Czułem się jak w bajce
Niestety, ten z pozoru baśniowy świat miał swoje potwornie mroczne tło. To właśnie długi pobyt w Las Vegas zapoczątkował u Violetty Villas poważne problemy z uzależnieniem od różnych używek oraz leków. Kobieta starała się jakoś radzić z przytłaczającą presją, próbując na siłę przetrwać zagraniczny wyścig na szczyt. Iza Michalewicz i Jerzy Danilewicz z należytą uwagą opisują ten ciężki etap w biografii wybitnej artystki.
Ameryka jest okrutna. Jak nie dajesz rady - łykasz prochy. Leki, narkotyki? Przez długie lata sprawa będzie trzymana w tajemnicy przez rodzinę artystki. I przez nią samą. W każdym razie dramat zaczął się niewątpliwie w Las Vegas
Bolesną i niszczącą prawdę o tamtym mrocznym czasie znał najlepiej dorastający syn. Swój bolesny punkt widzenia i refleksje na temat problemów zdrowotnych matki opisał on w książce „Villas. Nic przecież nie mam do ukrycia...”. Widział na własne oczy, jak potężna presja i wygórowane oczekiwania dosłownie pochłaniały ukochaną osobę.
Już wtedy była chora. Myślę, że nienawidziła samej siebie, ponieważ okazała się za słaba wobec uzależnienia. Od różnych używek
Początki urojeń Violetty Villas po powrocie do Polski
Po zakończeniu występów w obcym kraju przyszedł ostatecznie czas na powrót do ojczystych stron. Violetta Villas wylądowała w Polsce, jednak brutalny amerykański sen wciąż tkwił głęboko w jej psychice. Przywiozła ze sobą zza oceanu bagaż bolesnych traum, których już nigdy nie udało jej się zrzucić. Niewidzialne blizny odcisnęły piętno na całej reszcie jej prywatnego i publicznego funkcjonowania.
W okresie po powrocie ze Stanów Zjednoczonych wybitnie utalentowana artystka cierpiała na bardzo poważne urojenia. Kobieta była wręcz obsesyjnie przekonana o nieustannym prześladowaniu jej przez Służbę Bezpieczeństwa oraz tropiących ją szpiegów. Lęki z czasem coraz bardziej odcinały wokalistkę od rzeczywistości, skazując ją na absolutną samotność w tłumie fanów. Ogromna cena zapłacona w Vegas nigdy nie przestała zbierać w jej życiu swojego bolesnego żniwa.