Polska zamarła. Przed gmachem przy alei Szucha rozegrały się sceny jak z filmu sensacyjnego. Nowo wybrani sędziowie podjechali srebrnym busem z nadzieją na podjęcie obowiązków, ale prezes Bogdan Święczkowski nie miał litości. Zamiast uroczystego powitania i naręcza akt spraw do rozstrzygnięcia, czekało na nich brutalne zderzenie z rzeczywistością. To już nie jest zwykła polityczna przepychanka, ale bezwzględna wojna o najważniejszy sąd w kraju, która za moment przeniesie się na sale rozpraw sądu pracy.
Bogdan Święczkowski odmówił sędziom dopuszczenia do pracy
Kiedy drzwi gabinetu prezesa Trybunału Konstytucyjnego się zamknęły, stało się jasne, że kompromisu nie będzie. Prezes TK w ogóle nie owijał w bawełnę i w kuluarach mówił do nowych sędziów bez ogródek.
Już dzień wcześniej, tuż po ślubowaniu nowo wybranych sędziów w Sejmie RP 9 kwietnia 2026 roku, na konferencji prasowej Bogdan Święczkowski wypowiedział słowa, od których szczęka opada.
Każdemu z nich przekazałem iż niestety nie mogę uznać, że nawiązali stosunek służbowy sędziego Trybunału Konstytucyjnego albowiem nie zostałem poinformowany przez pana prezydenta o tym, że złożyli ślubowanie wobec jego osoby prezydenta.
Tutaj pojawia się kolosalny kontrast, który budzi ogromne emocje. Podczas gdy Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek cieszą się z nowych gabinetów i odbierają akty spraw, pozostała czwórka usłyszała, że może co najwyżej "pójść do biblioteki" jako zwykli obywatele. Tego się nikt nie spodziewał po standardach najwyższego organu sądowniczego w państwie.
Dariusz Szostek, Magdalena Bentkowska - nowi sędziowie Trybunału Konstytucyjnego / Fot East News
Krystian Markiewicz i Maciej Taborowski walczą o status sędziego TK
Mimo brutalnej odmowy, Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska wcale nie zamierzają się poddać. Prawnicy złożyli oficjalne pisma, udowadniając, że ich notarialne ślubowanie złożone w Sejmie jest w pełni legalne i prawnie wiążące.
Z ich perspektywy jeden szczegół zmienia wszystko: to Konstytucja, a nie widzimisię głowy państwa, decyduje o ich prawach. W przekazanym dokumencie sędziowie postawili sprawę na ostrzu noża, przypominając o swoim powołaniu:
Zwracam się do Prezydenta RP. Na podstawie art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o statusie sędziów TK (...) składam wobec Prezydenta RP ślubowanie...
Niezaprzysiężona przez prezydenta czwórka zapowiada jednak ruch absolutnie precedensowy w polskiej historii. Czy sędzia może pozwać własny trybunał jak zwykły pracownik fabryki domagający się dopuszczenia do maszyny? Okazuje się, że tak, a pozew do sądu pracy wydaje się w tym momencie jedyną realną drogą na złamanie żelaznego oporu prezesa.
East News; Wiki Commons
CZYTAJ WIĘCEJ: Szokująca "lekcja" Dudy dla Nawrockiego! Były prezydent uderza w następcę. Tusk pęka ze śmiechu: "To mnie ucieszyło!"
Polityczny spór o Trybunał Konstytucyjny i reakcja Donalda Tuska
Ten narastający paraliż podzielił klasę polityczną na dwa wrogie obozy gotowe na ostateczne starcie. Przedstawiciele poprzedniej władzy uderzają w najcięższe tony. Poseł Przemysław Czarnek bez wahania krzyczał przed kamerami o "draniach", a szef prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki poszedł o krok dalej w ocenie legalności działań Sejmu.
Po dzisiejszej [czyli ślubowaniu z 9 kwietnia 2026 roku - przyp. red.] farsie zorganizowanej w Sejmie wobec notariusza (...) nadal jest jedenastu sędziów Trybunału Konstytucyjnego i czterech antysędziów.
Zupełnie inaczej tę próbę sił interpretuje obecna koalicja rządząca. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek widzi w tym niezbędne "rozbetonowywanie państwa autorytarnego". Głos w tej dramatycznej sprawie musiał zabrać w końcu sam premier. Donald Tusk jednoznacznie wskazał winnego tego organizacyjnego chaosu i w mocnych słowach wezwał głowę państwa do wzięcia odpowiedzialności za kraj.
Państwo polskie to też gospodarz, a nie nieustanne pole bitwy. Dzisiaj jest ten moment, że oczekujemy od prezydenta, aby pokazał, że traktuje Polskę jako wspólny obowiązek.
Przed budynkiem przy alei Szucha nadal gromadzą się protestujący. Pat trwa w najlepsze, a obie strony barykady zbroją się do kolejnego, decydującego starcia. Jeśli zdeterminowani prawnicy spełnią swoje groźby, to właśnie sąd pracy stanie się wkrótce najważniejszą areną w tej politycznej wojnie o wpływy.