Robert Bąkiewicz wyrzucony z własnego procesu. Sędzia kilkukrotnie zwracała mu uwagę. "To jest cyrk!" [wideo]

Robert Bąkiewicz wyrzucony z własnego procesu. Sędzia kilkukrotnie zwracała mu uwagę. "To jest cyrk!" [wideo]

Robert Bąkiewicz wyrzucony z własnego procesu. Sędzia kilkukrotnie zwracała mu uwagę. "To jest cyrk!" [wideo]

AKPA; canva.com

W warszawskim sądzie aż huczało od emocji. Robert Bąkiewicz, który nie mógł powstrzymać własnego temperamentu, został wyrzucony z własnej rozprawy przez sędzię Martę Pilśnik. Padły ostre oskarżenia o "hucpę" i "ustawkę", a atmosfera na sali przypominała polityczne pole bitwy.

Reklama

Dlaczego Robert Bąkiewicz został wyproszony z sali rozpraw?

W Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia odbywała się dzisiaj 1 kwietnia 2026 roku kolejna rozprawa znanego działacza narodowego Roberta Bąkiewicza, która błyskawicznie przerodziła się w ogromny chaos. Oskarżony na sali sądowej ewidentnie nie gryzł się w język i mówił bez ogródek to, co myśli o prowadzonym postępowaniu. Prowadząca sprawę sędzia Marta Pilśnik kilkukrotnie zwracała mu uwagę na niestosowne zachowanie i zakłócanie porządku. Ponieważ upomnienia nie przyniosły żadnego skutku, sędzia po prostu nie miała litości.

Robert Bąkiewicz został bezceremonialnie wyproszony za drzwi, ale jak się okazało, nie był jedynym, który musiał przedwcześnie opuścić salę. Z pomieszczenia wyrzucono bez żenady również jego stronnika. Adam Borowski wyleciał za drzwi po tym, jak głośno stwierdził, że nie może patrzeć na "pozorowanie sprawiedliwości". Po tych bezprecedensowych wydarzeniach w sieci aż kipi od komentarzy, a internauci podzielili się - jak to zwykle w Polsce bywa - na dwa skrajne obozy.

Robert Bąkiewicz facebook.com/rbakiewicz

CZYTAJ TAKŻE: Ma rozwód, ale mieszka u teściów. Jest bankrutem, ale zarządza milionami. Bąkiewicz: "Moralnie nie mam sobie nic do zarzucenia"

Strajk Kobiet i naruszenie nietykalności cielesnej Andżeliki Domańskiej

O co w ogóle toczy się ten gorący proces? Zdarzenia, które zaprowadziły narodowca na ławę oskarżonych, miały miejsce 25 października 2020 roku. Wówczas przez Polskę przetaczała się fala masowych protestów, które organizował Strajk Kobiet. Przed warszawskim kościołem św. Krzyża, którego w tamtym czasie zaciekle broniła Straż Narodowa, miało dojść do brutalnego incydentu.

Lewicowa aktywistka Andżelika Domańska oskarżyła Bąkiewicza o to, że siłą zepchnął ją ze schodów świątyni. Państwowa prokuratura początkowo umorzyła postępowanie, ale kobieta nie dała za wygraną i wniosła prywatny akt oskarżenia. Główny zarzut to naruszenie nietykalności cielesnej. Sprawa przed sądem oficjalnie ruszyła we wrześniu 2024 roku i od tamtej pory generuje ogromne napięcia, stając się symbolem politycznego sporu.

Robert Bąkiewicz oskarża sędzię Martę Pilśnik o polityczne intencje

Lider formacji Ruch Obrony Granic i prezes Stowarzyszenia Roty Niepodległości natychmiast po incydencie przystąpił do medialnej kontrofensywy. W swoich relacjach wprost zarzuca, że sędzia Marta Pilśnik kieruje się wyłącznie politycznymi intencjami. Oskarżony grzmiał przed budynkiem sądu, że odrzucono wnioski jego obrońców o powołanie kluczowych świadków, zostawiając zaledwie dwóch z kilkunastu zgłoszonych osób.

Gdy pytałem, dlaczego świadkowie, którzy mieli znaczenie, zostali wykluczeni ze sprawy, to sędzia Pilśnik wyrzuciła mnie z sali rozpraw. Podobnie stało się z Adamem Borowskim, który powiedział, że nie może patrzeć na pozorowanie sprawiedliwości. […] Angelice Domańskiej nic się nie stało. To jest hucpa sądowa

Działacz twardo przekonuje, że cała ta sytuacja to "ustawka medialna" i brutalna próba odebrania mu prawa do obrony. Według oskarżonego sąd celowo zmienił kwalifikację czynu z bardzo konkretnego powodu. Uważa on, że zrobiono to po to, aby sztucznie przedłużyć sprawę, zapobiec przedawnieniu i obciążyć go zarzutami o znacznie surowszym rygorze karnym.

W mojej ocenie pani sędzia prowadzi tę sprawę w sposób urągający ludzkiej przyzwoitości. Jej intencje są polityczne, ponieważ wykluczono zdecydowaną większość moich świadków – z kilkunastu pozostawiono dwóch. Zmieniono też kwalifikację czynu po to, żeby obciążać mnie innymi czynami o większym rygorze karnym, a poza tym zrobiono to po to, żeby przedłużyć sprawę, bo ona za chwilę mogłaby zostać przedawniona

Ogromną frustrację wyrzuconego z sali mężczyzny widać było także w dobitnych nagraniach publikowanych w mediach społecznościowych, gdzie nie ukrywał on złości na wymiar sprawiedliwości.

Niebywałe. Właśnie wyrzucono mnie z mojej własnej rozprawy. (...) To jest cyrk, to co się tutaj dzieje.

Czy ten prawno-medialny spektakl w końcu znajdzie swój finał? Następny termin rozprawy wyznaczono na 14 kwietnia 2026 roku. Prawdopodobnie nastąpi wtedy oficjalne zamknięcie przewodu sądowego, a na salę sądową i ostateczny werdykt cała Polska będzie patrzeć z zapartym tchem.

Szczęka opada! Sandra Kubicka pokazała wielkanocny luksus. Fani: "W Stanach dekoruje się na grubo" [zdjęcia]
Źródło: instagram.com/sandrakubicka
Reklama
Reklama