Damian Stampka-Łoziński zachwycił całą Polskę swoim głosem, ale to, co spotkało go po programie, mrozi krew w żyłach. Podczas gdy miliony widzów mocno mu kibicują, najbliżsi wytoczyli przeciwko niemu prawnicze armaty. Zamiast rodzinnego wsparcia, 18-latek otrzymał chłodne wezwanie od prawnika. Konflikt między uczestnikiem hitowego show Polsatu a jego rodzicami adopcyjnymi właśnie osiągnął apogeum, a w sieci rozpętała się prawdziwa burza.
Damian Stampka-Łoziński i "Another Love". Występ w Polsacie odsłonił bolesną prawdę
Występującego w najnowszej edycji programu Must Be the Music chłopaka z miejsca pokochała cała Polska. W wyemitowanym niedawno odcinku Damian Stampka-Łoziński wykonał przejmujący utwór "Another Love", czym dosłownie wbił jurorów w fotele. Jednak to poruszająca historia stojąca za młodym artystą najbardziej chwyciła widzów za serca. Telewizyjna scena odsłoniła bowiem bardzo bolesną prawdę o jego życiu prywatnym.
Zaraz po osiągnięciu pełnoletności chłopak zdecydował się na niezwykle drastyczny krok. Zdesperowany nastolatek opuścił dom rodzinny i zamieszkał u swojej nauczycielki śpiewu. Jak sam wyznał przed kamerami, jego rodzice adopcyjni fundowali mu całkowity brak wsparcia dla jego wielkich muzycznych ambicji. To właśnie ta niesamowita autentyczność sprawiła, że widzowie natychmiast stanęli za nim murem i uwierzyli w jego talent.
@damian.stampka.lozinskiMoże przynajmniej powstaną z tego dobre piosenki… Dziękuję za wsparcie ❤️?♬ oryginalny dźwięk - damian.stampka.lozinski
Pismo od prawnika rodziców MBTM. Rodzice uderzają w 18-latka po emisji show
Nikt nie spodziewał się, że telewizyjny sukces wywoła aż takie trzęsienie ziemi w życiu chłopaka. Zamiast płynących z serca gratulacji, opiekunowie 18-latka wytoczyli najcięższe działa. W sieci opublikowano oficjalne pismo od prawnika rodziców MBTM, które wprawiło wszystkich w absolutne osłupienie. Zszokowany uczestnik Must Be the Music pismo od prawnika pokazał światu, obnażając bezlitosne kulisy domowego dramatu.
W oficjalnym dokumencie opiekunowie zarzucają synowi kłamstwo, uderzając w jego telewizyjne słowa o tym, jak wyglądała jego domniemana ucieczka z domu w celu rozwijania pasji. Przede wszystkim chodzi o ich święty spokój i reputację, którą syn miał wystawić na szwank w telewizji ogólnopolskiej. Prawnik domaga się od młodego wokalisty publicznych przeprosin oraz natychmiastowego usunięcia niewygodnych wypowiedzi.
"Niniejszym wzywam Pana do niezwłocznego zaprzestania naruszania dóbr osobistych. (...) W szczególności ich dobrego imienia, czci oraz reputacji, które następuje poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych i krzywdzących informacji na ich temat, co stanowi bezprawne naruszenie dóbr osobistych"
Damian Stampka-Łoziński przerywa milczenie. Internauci nie mają litości dla rodziców
Odpowiedź młodego wokalisty była natychmiastowa i niezwykle emocjonalna. Publikując swoje głośne oświadczenie, chłopak nie gryzie się w język i mówi wprost, co myśli o zachowaniu opiekunów. Nastolatek zdecydowanie odmawia jakichkolwiek przeprosin i ze smutkiem przypomina, ile łez kosztowała go trudna relacja z bliskimi. Wyznał, że przez lata musiał znosić telefony do organizatorów konkursów oraz bolesne szantażowanie, byle tylko porzucił śpiewanie.
"Nie powiedziałem w programie ani nigdzie indziej o swoich rodzicach, ani jednego złego słowa. (...) Wystąpiłem w programie, czyli zrobiłem to, co robię. A kończy się pismami, groźbami, wezwaniami do przeprosin i aferą na cały internet.(...) W całej sytuacji to ja jestem w najgorszym miejscu i czuję się w tym po prostu zagubiony"
W sieci aż huczy od plotek, a wściekli internauci nie mają litości dla postawy jego opiekunów. Widzowie są wprost zszokowani faktem, że zamiast wsparcia dla utalentowanego dziecka, w ruch poszedł oficjalny pozew. Młody wokalista zapowiedział jednak stanowczo, że nikt nie powstrzyma go przed tworzeniem nowej muzyki.
"Dajcie mi spokój i zajmijcie się swoim życiem. Niczego od was nie chcę. Występuję w programie tv i od razu — pismo od prawników, maile, telefony, pozwy… Odczepcie się. Jestem już dorosły i nie uciszycie mnie. Pomimo kłód, rzucanych pod nogi — idę po swoje. Pracuję nad nową muzyką i z pewnością wyrzucę te emocje w swoich utworach — co innego miałbym zrobić…"
Czy rodzice mają prawo kneblować usta własnemu dziecku w imię "dobrego imienia"?