Dziś budzi respekt w nienagannie skrojonych garniturach, ale kiedyś błyszczała na wybiegach i w serialu o modelkach. Anita Werner właśnie obchodzi swoje 48. urodziny, co jest idealną okazją, by przypomnieć jej najbardziej skrywane tajemnice. Zanim na stałe zasiadła za biurkiem w programie "Fakty", jej światem były odważne sesje zdjęciowe i role u boku największych amantów polskiego kina. Metamorfoza, jaką przeszła dziennikarka TVN, dosłownie wbija w fotel, a na widok jej starych zdjęć aż szczęka opada.
Szokujące kulisy debiutu Anity Werner. Fani grozili Bogusławowi Lindzie
Zanim usiadła w studiu "Faktów", Anita Werner była muzą Władysława Pasikowskiego. W wieku zaledwie 17 lat zagrała w kultowym dziś filmie "Słodko-gorzki", wcielając się w postać nastoletniej Pauliny Wrońskiej. Na planie partnerowali jej prawdziwi giganci polskiego kina, tacy jak Bogusław Linda, Rafał Mohr czy Marek Kondrat.
To, co działo się pod jej blokiem po premierze, dosłownie mrozi krew w żyłach. Sąsiedzi, absolutnie zachwyceni urodą młodziutkiej dziewczyny, postanowili wysłać jasny komunikat największemu gwiazdorowi w kraju, z którym grała w produkcji. Na klatce schodowej jej bloku osiedlowa grupa złożyła bardzo wymowne i groźne wyznanie.
Anita, kochamy cię
PS: Linda, masz wp******" - Chłopcy z Limanki
"Tak było" - śmiała się później sama Anita Werner.
Dziś początki kariery Anity Werner budzą uśmiech, ale wtedy dla młodziutkiej dziewczyny to był skok na naprawdę głęboką wodę. Sama gwiazda z rozbrajającą szczerością ocenia dziś swoje ówczesne predyspozycje do bycia aktorką.
Wiedziałam, że jestem totalnym amatorem. Znalazłam się wśród gwiazd i miałam poczucie, że robię wszystko, aby wykonać swoje zadanie jak najlepiej, ale c'mon, jest tylu ludzi, którzy robią to o wiele lepiej ode mnie
Kadr z filmu "Słodko-gorzki" - Bogusław Linda i Anita Werner / Fot. Youtube.com
Czas paradowania w skąpym bikini. Anita Żyrafa Borowska rozgrzewała zmysły
Ale kariera aktorska u Pasikowskiego to nie wszystko, bo prawdziwym hitem okazał się serial "Zostać Miss" z 2001 roku. To właśnie tam Anita Werner wyeksponowała nieziemsko długie nogi, wcielając się w postać uczestniczki konkursu piękności, Anity "Żyrafy" Borowskiej. Widzowie przed telewizorami wręcz nie mogli oderwać wzroku od jej idealnej sylwetki, którą z dumą prezentowała w mikroskopijnych kostiumach kąpielowych.
Wyobrażacie sobie dzisiejszą prowadzącą "Fakty" w takiej mocno rozebranej odsłonie? Zostać miss Anita Werner to wizerunek, w który dziś aż trudno uwierzyć. Sama prezenterka przyznaje, że ten etap życia i metka piękności bardzo długo rzucały cień na jej nową, profesjonalną drogę.
"Na samym początku ja żyłam jeszcze w takiej aurze łatki bycia byłą modelką. Przecież jako nastolatka byłam modelką" - Anita Werner
Anita Werner, 1996 rok / Fot. instagram.com/anita_werner_official
Świadoma rezygnacja z kobiecości. Dziennikarka walczyła z demonami przeszłości
Niesamowita metamorfoza Anity Werner to nie był przypadek, ale celowa, zacięta walka z demonami przeszłości modelki. Gwiazda telewizji przez lata starała się za wszelką cenę przełamać ten krzywdzący stereotyp, by zyskać szacunek widzów oraz współpracowników. Właśnie dlatego zrezygnowała z pokazywania atutów i niemal całkowicie ukryła ciało pod surowym mundurem.
Ta aura modelingu, która za mną poszła, sprawiała, że mi to ciążyło, na mojej wiarygodności. W związku z czym te wszystkie garnitury, oficjalne "mundurki", w które się ubierałam, były po to, żeby powiedzieć: :Hej, ja tutaj jestem profesjonalna, jestem skupiona na tym, co robię, chcę być profesjonalną dziennikarką, chcę zdobywać swoje doświadczenie, chcę być wiarygodna"
Ten rygorystyczny zabieg obronny przyniósł oczekiwany skutek, a ona sama stała się absolutnie żelazną twarzą informacji. Po wielu latach zrozumiała jednak, że desperacka pogoń za udowadnianiem światu swojego intelektu miała bardzo wysoką cenę.
Po latach zdałam sobie sprawę, że chcąc udowodnić swój profesjonalizm, schowałam do szuflady swoją kobiecość. Założyłam, że muszę być profesjonalna i kiedyś wykluczało mi się to z kobiecością. (...) To był zabieg obronny, żeby tylko nikt przypadkiem, w pierwszej kolejności, nie zauważył, że mam długie nogi
Anita Werner, 2003 rok / Fot. instagram.com/anita_werner_official
Wielka miłość i powrót na ekran. Anita Werner niczego już nie musi udowadniać
Dziś Anita Werner wiek traktuje jedynie jako bezwartościową liczbę, a uśmiech rzadko schodzi z jej twarzy. Po latach pełnych wyrzeczeń w końcu odnalazła pełną harmonię oraz szczęście. Ogromna w tym zasługa udanego życia prywatnego u boku Michała Kołodziejczyka, z którym związana jest od 2018 roku.
Znana prezenterka TVN24 nie musi już absolutnie niczego udowadniać i pogodziła się ze swoim aktorskim epizodem z młodości. Co więcej, po ponad 20 latach omijania planów zdjęciowych szerokim łukiem, zrobiła wyjątek i wystąpiła w nowym filmie Juliusza Machulskiego "Vinci 2". Tym razem jednak nie musiała grać innej osoby – wcieliła się w samą siebie, czyli poważną prowadzącą serwis informacyjny.
Dla mnie to było niesamowite przeżycie, ale to była tylko jednorazowa przygoda. Ja od razu wiedziałam, że to nie jest dla mnie, że jest mnóstwo ludzi, którzy robią to zdecydowanie lepiej niż ja. Mam taki charakter, że jak coś robię, to robię to na 100 procent i chcę być w tym jak najlepsza