To nie był jednorazowy wybryk, a zaplanowana seria furiackich ataków na świętości. Szokujące nagranie z białostockiej parafii obiegło sieć i wstrząsnęło opinią publiczną. Mężczyzna przez kilka miesięcy czuł się całkowicie bezkarny, regularnie wracając na miejsce przestępstwa. Miarka przebrała się, gdy w przypływie szału zbezcześcił ołtarz i zaatakował tabernakulum.
Furia przed ołtarzem. Krzyż jako pocisk, celem tabernakulum
Monitoring zarejestrował furię: zakapturzona postać nie przyszła się modlić. Pusta parafia Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku stała się areną brutalnego ataku. Mężczyzna stanął przed obrazem "Ostatniej Wieczerzy". Wykrzykiwał obelgi. Gestykulował w dzikim amoku.
W końcu przeszedł do czynów, a profanacja ołtarza przybrała niezwykle drastyczny obrót. Podszedł do prezbiterium i z premedytacją opluł czysty obrus. Ułamki sekund później chwycił masywny krucyfiks. Zamachnął się i cisnął nim prosto w tabernakulum. Zanim uciekł, rozrzucił jeszcze stertę ulotek przy drzwiach, po czym błyskawicznie zniknął.
bialystok.policja.gov.pl
Mroczna przeszłość i "manuskrypty nienawiści"
To, co uwieczniły kamery, było zaledwie finałem wielomiesięcznego terroru. Od września do grudnia ubiegłego roku w tym samym miejscu regularnie dochodziło do podobnych incydentów. Sprawca systematycznie wracał do świątyni. Znów stawał przed ołtarzem i bezcześcił miejsce kultu.
W różnych zakamarkach kościoła odnajdowano specyficzne wiadomości. W tych odręcznie pisanych "manuskryptach nienawiści" wycelowanych w Boga widać było wyraźny motyw sprawcy. Chora nienawiść do kościoła napędzała jego działania z każdym kolejnym tygodniem. Proboszcz parafii długo wykazywał się ogromną cierpliwością, znosząc wybryki w nadziei na opamiętanie mężczyzny. Niestety, łagodność duchownego jedynie rozzuchwalała agresora, co doprowadziło do ostatecznej eskalacji.
Mężczyzna zostawiał także w różnych miejscach odręcznie pisane listy pełne nienawiści skierowane do Boga i kościoła. Proboszcz myślał, że sytuacja się uspokoi, jednak gdy zachowanie mężczyzny zrobiło się agresywne, postanowił zgłosić sprawę policjantom - rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku
Dawid Wolski/East News; facebook.com/chorosinskaPL
CZYTAJ TAKŻE: Michał Szpak przed ołtarzem. Była ministra Dominika Chorosińska nie wytrzymała: "Kościół nie jest estradą"
Koniec bezkarności. Błyskawiczna akcja mundurowych
Gdy granice zostały przekroczone, sprawa natychmiast trafiła w ręce służb. Przekazane nagrania błyskawicznie przyniosły przełom w śledztwie. Kluczową rolę odegrał tu lokalny dzielnicowy. Funkcjonariusz, pod którego podlega policja Białystok Bema, od razu rozpoznał sprawcę na zabezpieczonym wideo. Zakapturzony wandal był już wcześniej doskonale znany organom ścigania z tego rejonu miasta.
Kryminalni nie zwlekali ani chwili i ruszyli pod wskazany adres. Bez zapowiedzi weszli do wytypowanego mieszkania. Zaskoczony 33-letni mieszkaniec Białegostoku został wyciągnięty z domu i przewieziony do policyjnej celi. Skończyło się ukrywanie w cieniu kaptura, a zaczął czas surowych rozliczeń. W ten sposób 33-latek z zarzutami definitywnie zakończył swój rajd po świątyniach.
Ostateczne ostrzeżenie. Surowe konsekwencje dla wandala
W polskim prawie zbezczeszczenie ołtarza to wyjątkowo poważny paragraf, o czym zatrzymany właśnie przekonuje się na własnej skórze. Śledczy postawili mu łącznie dwa zarzuty za obrazę uczuć religijnych. Za ten konkretny czyn przewidziana jest kara do 2 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Fakt, że recydywa jego zachowań trwała od wczesnej jesieni aż do zimy, z pewnością wpłynie na surowość ostatecznego wyroku, bo zaplanowana obraza uczuć religijnych to okoliczność obciążająca.
Podobne ataki na tle religijnym zawsze budzą na Podlasiu ogromne kontrowersje i gniew społeczny. Wystarczy wspomnieć głośny incydent z podbiałostockiej Choroszczy, gdzie jednak sprawa 42-latka została ostatecznie umorzona ze względu na jego stan zdrowia psychicznego. Czy w przypadku wandala, przez którego ucierpiała parafia Zmartwychwstania Pańskiego, zapadnie twardy wyrok? Dowody są miażdżące, a ponowna profanacja ołtarza z jego strony jest obecnie całkowicie wykluczona.