Czarny poniedziałek na rynkach paliw. Połączony atak USA i Izraela na Iran wywołał panikę, jakiej giełdy nie widziały od lat. Baryłka ropy drożeje w oczach, a widmo blokady Cieśniny Ormuz sprawia, że analitycy jednym głosem wieszczą katastrofę gospodarczą. Jeśli myślisz, że to tylko "kolejny konflikt", spójrz na dystrybutory – eksperci nie mają złudzeń: ceny paliw w Polsce mogą wkrótce przebić barierę 10 złotych.
Paraliż Cieśniny Ormuz. 150 tankowców uwięzionych na morzu
Konflikt w Iranie nabiera na mocy. Światowy handel zamarł w nocy z niedzieli na poniedziałek. Irańska Gwardia Rewolucyjna, w odpowiedzi na śmierć Najwyższego Przywódcy Ajatollaha Ali Chameneiego, zrealizowała swój najczarniejszy scenariusz i zablokowała Cieśninę Ormuz. Przez to wąskie gardło przepływa nawet 30% światowego transportu ropy. Skutek? Na wodach Zatoki Perskiej uwięzionych zostało co najmniej 150 tankowców z ropą i gazem LNG. Minister obrony Izraela, Israel Katz, broniąc ataku, nazwał go koniecznym "uderzeniem wyprzedzającym", ale rynki finansowe odebrały to jako sygnał do ewakuacji kapitału.
Panika dotarła błyskawicznie na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie. Już na otwarciu indeks WIG20 stracił 1,5 proc., a inwestorzy w popłochu wyprzedawali akcje sektora finansowego – indeks WIG-BANKI zanurkował o ponad 3,1 proc. W tym samym czasie indeks WIG-PALIWA wystrzelił w górę o 3,5 proc., dyskontując przyszłe, gigantyczne marże koncernów naftowych.
Może to doprowadzić do scenariusza trzykrotnie poważniejszego niż embargo na ropę naftową w krajach arabskich i irańska rewolucja w latach 70. XX wieku, co spowoduje wzrost cen ropy naftowej do wartości trzycyfrowych, a ceny LNG ponownie przekroczą rekordowe poziomy z 2022 roku
– ostrzega analityk Saul Kavonic.
Canva
"Rakiety i piórka", czyli dlaczego na stacjach zapłacimy fortunę
Dla polskich kierowców sytuacja staje się dramatyczna. Jeszcze przed weekendem, według danych Reflex, średnia cena oleju napędowego wynosiła 5,98 zł/l, a benzyny Pb95 5,73 zł/l. Te stawki mogą wkrótce stać się tylko nostalgicznym wspomnieniem. Zadziała tu bezwzględny mechanizm rynkowy, o którym głośno mówią eksperci: ceny na stacjach rosną błyskawicznie jak rakieta, ale spadają powoli jak piórko.
Wojciech Miklaszewski, ekspert rynku transportowego, nie pozostawia złudzeń: spadki cen surowca docierają do Polski z opóźnieniem, za to wzrosty widzimy niemal natychmiast. Analitycy prognozują, że cena diesla lada moment przebije 7 zł. W czarnym scenariuszu, kreślonym przez Dawida Czopka z Polaris FIZ, blokada cieśniny może wywindować cenę baryłki do 150 dolarów, co na polskich stacjach oznaczałoby szokujące 10 zł za litr.
Niestety realia są takie, że spadki cen ropy do Polski docierają z opóźnieniem, za to wzrosty przenoszą się na ceny paliw szybciej. (...) Ceny paliw "wystrzeliwują jak rakieta", gdy ropa drożeje, ale "opadają jak piórko", gdy tanieje.
– tłumaczy mechanizm Wojciech Miklaszewski.
x/sayedAbbasAraghchi
Polscy przewoźnicy pod ścianą. "Cisi zabójcy" rentowności
Największy cios spadnie na branżę TSL, a szczególnie na firmy z Pomorza, które są silnie uzależnione od międzynarodowego handlu i logistyki portowej. Dla małej firmy transportowej wzrost cen paliwa o 15 proc. to wzrost kosztów o 15-20 tysięcy złotych miesięcznie na każde pięć pojazdów. Ale drogie paliwo to nie jedyny problem. Rok 2026 przyniósł przewoźnikom kumulację nieszczęść: wejście w życie systemu opłat za emisje ETS II (dodatkowe 5-10% do ceny paliwa) oraz wygasanie w marcu uproszczonych zasad zatrudniania pracowników z Ukrainy.
Firmy transportowe znalazły się w potrzasku. Z jednej strony rosnące koszty operacyjne, z drugiej – presja na cyfryzację (system eFTI). Wielu przedsiębiorców ratuje się faktoringiem, by utrzymać płynność finansową, ale przy tak gwałtownych skokach cen paliw, nawet to może nie wystarczyć.
Największym ryzykiem dla przewoźników w 2026 r. nie będą same ceny paliw, lecz kombinacja trzech czynników: presji regulacyjnej, słabszej płynności kontrahentów i opóźnień płatniczych. W praktyce oznacza to weryfikację zleceniodawców, planowanie przepływów pieniężnych w ujęciu tygodniowym oraz zabezpieczenie dostępu do finansowania, które można uruchomić w 24 godziny.
– radzą eksperci z Malcom Finance.
canva.com
Drożyzna rozleje się na wszystko. Trump: "Chcą rozmawiać"
Efekt domina jest nieunikniony. Droższy transport to wyższe ceny żywności i usług, ale to nie koniec złych wiadomości dla domowych budżetów. Eskalacja konfliktu grozi wzrostem cen gazu o 20-50 proc. oraz prądu o 10-15 proc. Polska gospodarka, wciąż walcząca ze skutkami poprzednich kryzysów, stoi w obliczu nowej fali inflacyjnej.
W przedłużającym się okresie niepewności wzrost cen ropy naftowej może wywołać globalny strach przed inflacją. Szeroko zakrojona niepewność osłabia nastroje inwestorów.
– komentuje Adam Hetts, analityk rynków finansowych.
Światełkiem w tunelu mogą być działania dyplomatyczne, choć sytuacja jest dynamiczna. Prezydent USA Donald Trump, w swoim stylu, zasugerował możliwość negocjacji, co na chwilę wstrzymało spiralę paniki. "Chcą rozmawiać, a ja zgodziłem się rozmawiać, więc będę z nimi rozmawiał" – stwierdził Trump. Pytanie tylko, czy zanim politycy usiądą do stołu, polscy kierowcy i przedsiębiorcy nie zbankrutują przy dystrybutorach.