Wystartowała 31. edycja "Tańca z Gwiazdami" i od razu zaserwowała nam emocjonalny rollercoaster. 1 marca 2026 roku oczy wielu zwrócone były na parkiet Polsatu, ale to Sebastian Fabijański skradł show. Aktor, który sam o sobie mówi: "Stałem się sumą moich bardzo mrocznych ról", nagle przeistoczył się w lwa salonowego i... zachwycił absolutnie wszystkich. Jego debiut to największe zaskoczenie wieczoru, a surowa Iwona Pavlović nie kryła zachwytu, nazywając go "100-procentowym facetem".
Sebastian Fabijański i Julia Suryś rozgrzali parkiet do czerwoności. Tego nikt się nie spodziewał
To miał być trudny wieczór. Sebastian Fabijański kilkukrotnie przekładał swój udział w programie Polsatu, zanim podjął ostateczną decyzję. Produkcja trzymała widzów w napięciu do samego końca, bo występ aktora odbył się w ostatniej części premierowego odcinka, zarezerwowanej zazwyczaj dla największych gwiazd. Wiele osób zastanawiało się, czy artysta kojarzony z ciężkim repertuarem odnajdzie się w cekinach i blasku fleszy.
Gdy jednak muzyka ruszyła, a para zaprezentowała energetyczną cha-chę, wszelkie wątpliwości zniknęły. To nie był sztywny występ debiutanta, ale popis pełen luzu i swobody. Choć para zdobyła fenomenalne 36 punktów, walka o Kryształową Kulę zapowiada się na niezwykle zaciętą. Tuż przed Fabijańskim uplasowała się Izabella Miko (37 pkt), a najwyższą notę wieczoru – 38 punktów – zgarnęła faworyzowana Magdalena Boczarska.
Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Jurorzy w euforii. Tomasz Wygoda mówi o "kochaniu siebie", a Pavlović o męskości
Atmosfera w studio była gorąca, a jurorzy nie kryli euforii. Tomasz Wygoda, oceniając występ, zwrócił uwagę na niezwykłą, wewnętrzną przemianę aktora, która dokonała się na oczach milionów widzów:
Powiedziałeś, że ty się cały czas bijesz z sobą, ale jest tyle takiej miękkości i czułości, że chyba znalazłeś czas, żeby się pokochać z sobą. Wszystko jest spójne, wszystko było wygrane, była w tym swoboda, był luz.
Swoje trzy grosze dorzucił też Rafał Maserak, który wykrzyczał: "Ile radości! Właśnie o to chodzi w tym programie. Rozrywka". Jednak to opinia "Czarnej Mamby" zelektryzowała publiczność. Iwona Pavlović, która zazwyczaj punktuje błędy techniczne, tym razem skupiła się na charyzmie, uznając ten taniec za najtrudniejszy test:
Dla mnie cha-cha dla gwiazdy mężczyzny jest papierem lakmusowym. Tu na parkiet wyszedł 100-procentowy facet.
Fot. Piętka Mieszko/AKPA
"Mój faworyt!". Internauci są w szoku, a Maffashion... milczy
Występ Sebastiana wywołał lawinę komentarzy w mediach społecznościowych, a aktor z miejsca stał się "czarnym koniem" edycji. Widzowie byli w szoku, widząc taką transformację i niemal jednogłośnie okrzyknęli go objawieniem programu.
Nie spodziewałam się, że on ma takie kocie ruchy. Klasa sama w sobie. Wielkie zaskoczenie, mega występ.
W tle sukcesu Fabijańskiego pojawił się jednak cień prywatnych zawirowań. Maffashion, była partnerka aktora i matka jego syna, jeszcze przed startem programu kategorycznie odcięła się od kibicowania, zapowiadając, że nie zamierza śledzić jego występów. Mimo braku jej wsparcia, Sebastian ma za sobą potężną armię internautów. Co ważne, Edward Miszczak i produkcja zdecydowali, że w pierwszym odcinku nikt nie odpadł z rywalizacji. Wszystkie głosy widzów zostaną przeniesione na kolejny tydzień.
Czy mroczny aktor zamieni czarne scenariusze na blask Kryształowej Kuli? Początek tej drogi wygląda imponująco.