Kacper Tomasiak to absolutny fenomen Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026. 19-latek wdarł się na szczyt w brutalnym świecie, gdzie o sukcesie decydują ułamki sekund, a jeden błąd może kosztować zdrowie. Z Włoch przywiózł fortunę i worek medali, ale w głębi duszy pozostał chłopakiem, który w niedzielę zakłada komżę. W studiu telewizyjnym, zamiast o blichtrze i sławie, opowiedział o tym, kto tak naprawdę trzyma go za rękę, gdy leci 100 km/h nad ziemią.
Marcin Prokop zapytał wprost. W studiu zapadła cisza
Podczas ostatniej wizyty w programie "Dzień dobry TVN", Kacper Tomasiak musiał zmierzyć się z gradem pytań. Nic dziwnego – w końcu przywiózł z Mediolanu i Cortiny d’Ampezzo aż trzy krążki: dwa srebrne i jeden brązowy. Prowadzący zazwyczaj skupiają się na treningach i diecie, ale tym razem Marcin Prokop wyczuł, że za sukcesem 19-latka kryje się coś więcej. Dziennikarz poruszył temat, który w telewizji śniadaniowej zazwyczaj jest omijany szerokim łukiem – zapytał o gorliwą wiarę skoczka i jego posługę przy ołtarzu.
Atmosfera w studiu momentalnie zgęstniała. To nie była standardowa wymiana uprzejmości. Prokop zapytał wprost, czy bycie ministrantem i modlitwa pomagają zachować zimną krew na belce startowej.
Jesteś człowiekiem, który służy do mszy jako ministrant. Czy wiara ci pomogła w tym opanowaniu, w takim poczuciu spokoju, kiedy stoisz na szczycie skoczni i masz oddać ten jeden skok, który musi być najlepszy? Czy to jest dla ciebie ważna przestrzeń w twoim życiu?
Odpowiedź Tomasiaka była rozbrajająco szczera. Młody mistrz nie silił się na coachingowe frazesy. Przyznał otwarcie, że sukcesy sportowe i wiara są w jego życiu nierozerwalne.
Myślę, że na pewno tak. Jednak zawsze w takich najważniejszych momentach zazwyczaj wszystko się dobrze układa. Mam odczucie, że to nie tylko kwestia szczęścia, ale czegoś większego, co mi pomaga z boku
instagram.com/kacper-tomasiak
"Anioł Stróż" na skoczni i... Małysz na klawiaturze
Rozmowa zeszła na jeszcze bardziej osobiste tory. Prowadzący dopytywali o poczucie bezpieczeństwa w sporcie, który nie wybacza błędów. Czy 19-latek czuje, że ma swojego "ochroniarza" z góry? Kacper Tomasiak bez wahania potwierdził, że czuje obecność Anioła Stróża, zwłaszcza w momentach, gdy grawitacja przestaje być jego sprzymierzeńcem.
Myślę, że trochę tak. Czasem jak zdarzały się niebezpiecznie wyglądające upadki, to raczej praktycznie bez szwanku z tego wychodziłem
To wyznanie pokazuje niezwykłą dojrzałość chłopaka, który mimo młodego wieku i ogromnej presji, twardo stąpa po ziemi. Ale żeby nie było zbyt patetycznie – chwilę po rozmowie o Opatrzności, Kacper Tomasiak udowodnił, że ma do siebie ogromny dystans. W tym samym studiu zasiadł przed komputerem i zagrał w kultową grę "Deluxe Ski Jump". Widok wicemistrza olimpijskiego, który dopiero co mówił o Bogu, a teraz z wypiekami na twarzy steruje pikselowym skoczkiem, był bezcenny. To mieszanka pokory i luzu, którą pokochali kibice.
facebook.com/MinistranciBielsko
Zamiast nart nosił kadzidło. Wzruszający wpis parafii obiegł sieć
Dla mieszkańców Bielska-Białej wyznanie Kacpra nie było zaskoczeniem. Tamtejsza Diecezja Bielsko-Żywiecka od dawna pęka z dumy ze swojego lektora. Jeszcze przed startem igrzysk, duszpasterstwo opublikowało w mediach społecznościowych wpis, który chwyta za serce. Zamiast życzyć "połamania nart", nawiązali do jego służby przy ołtarzu.
Drogi Kacprze, tak jak ty niosłeś kadzidło przed Panem, tak teraz On niech cię niesie daleko i bezpiecznie!
Słowa te okazały się prorocze. Gdy reprezentacja Polski w skokach świętowała sukcesy, w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa biły dzwony. Proboszcz, ks. prałat Marcin Aleksy, nie ma wątpliwości, że postawa Kacpra to drogowskaz dla młodego pokolenia.
Może być przykładem i inspiracją dla innych, że życie codzienne, osiąganie sukcesów może iść w parze z wiarą w Boga i z aktywnym udziałem w życiu Kościoła
Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak, srebrny medal Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 / Fot. instagram.com/teampl
Klucze do "M" w stolicy i ucieczka od internetu
Wizytę w Warszawie Kacper Tomasiak zapamięta na długo nie tylko z powodu wywiadu. Jako multimedalista olimpijski otrzymał klucze do własnego mieszkania w prestiżowym „miasteczku polskich mistrzów olimpijskich”. To nagroda, o której marzy wielu, ale 19-latkowi woda sodowa nie uderzyła do głowy. W rozmowie z Dorotą Wellman przyznał, że zamiast czytać peany na swoją cześć, wolał zaszyć się w domu.
Może nie aż tak bardzo, bo nie sprawdzam w internecie tego, co się dzieje dookoła. (...) Mało wychodziłem z domu przez ten czas, bo starałem się odpocząć, a nie afiszować tym wszystkim dookoła. Udawało się w miarę odciąć od tego wszystkiego
Spotkania z prezydentem czy prezesem PZN Adamem Małyszem to dla niego nowość, ale Kacper Tomasiak zdaje się mieć doskonały kompas moralny. Z medalami na szyi i różańcem w kieszeni, ten chłopak dopiero się rozkręca. A my trzymamy kciuki, by "Anioł Stróż" towarzyszył mu aż do kolejnych igrzysk we francuskich Alpach.