Szokujące sceny w Radomiu: nie żyje radny miasta. Niewiarygodne, co usłyszał radny tuż przed atakiem

Szokujące sceny w Radomiu: nie żyje radny miasta. Niewiarygodne, co usłyszał radny tuż przed atakiem

Szokujące sceny w Radomiu: nie żyje radny miasta. Niewiarygodne, co usłyszał radny tuż przed atakiem

facebook.com/wlodzimierzczarzasty

Radom pogrążony w żałobie. Jan Pszczoła, 78-letni samorządowiec znany z niezwykłej życzliwości, nie przeżył politycznej burzy, która rozpętała się podczas sesji rady miejskiej. To, co miało być rutynową debatą, zamieniło się w ludzki dramat. Radny zasłabł i trafił do szpitala w stanie krytycznym tuż po tym, jak w jego stronę poleciały wyzwiska.

Reklama

"Bal na trupach" i atmosfera linczu. O to poszło w Radomiu

Piątkowa, nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Radomiu od początku przypominała beczkę prochu. Zwołali ją radni PiS, żądając rozliczeń za kontrowersyjną "Potańcówkę w klimacie PRL". Oliwy do ognia dolały zdjęcia wiceprezydent Marty Michalskiej-Wilk z rekonstruktorami przebranymi za ZOMO. Temperatura sporu była niewyobrażalna, a w internecie i na sali wrzało.

Jeszcze przed sesją emocje sięgały zenitu. Stowarzyszenie Czerwiec’76 i internauci nie przebierali w słowach, komentując imprezę zorganizowaną w rocznicę robotniczych protestów:

Hańba! Napluliście ofiarom tych dni w twarz! Potańcówka na grobach jako pamięć ofiar Czerwca ’76? Bal na trupach PRL-u...

Na sali obrad poseł Marek Suski grzmiał z mównicy o "harcach i kpinach", a szef klubu radnych KO, Dawid Ruszczyk, alarmował, że mamy do czynienia z "cyfrowym linczem". W takiej atmosferze głos zabrał Jan Pszczoła. Gdy kończył, z galerii dla publiczności rozległy się skandowane hasła "Precz z komuną" i wyzwiska "komuchu".

Wiceprezydentka Radomia Marta Michalska-Wilk z rekonstruktorami w strojach ZOMO Wiceprezydentka Radomia Marta Michalska-Wilk z rekonstruorami w strojach ZOMO / Fot. UM RAdom

CZYTAJ TAKŻE: Ujawniamy cennik z baru sejmowego. Szczęka opada do podłogi. Taniej niż w PRL-u

Ostatnie słowa i niedjedzona czekolada. "Janek był niewyraźny"

Dla przyjaciół i współpracowników Jan Pszczoła był kimś więcej niż politykiem. To człowiek, który na sesjach potrafił łagodzić obyczaje drobnymi gestami. Radny Jarosław Kosior ze wzruszeniem wspomina momenty, które teraz nabierają symbolicznego znaczenia:

Los sprawił, że siedzieliśmy obok siebie. Byłeś zawsze życzliwy i uśmiechnięty. Na pierwszej sesji tej kadencji częstowałeś nas czekoladą.

Niestety, piątkowe popołudnie nie miało słodkiego zakończenia. Tuż po swoim wystąpieniu i głosowaniu, w którym radni odrzucili stanowisko PiS, 78-latek gorzej się poczuł. Relacja radnego Kazimierza Woźniaka, który siedział tuż obok, mrozi krew w żyłach:

Już podczas wypowiedzi Janek był niewyraźny. Po głosowaniu stwierdził, że nie może się podnieść, a zaraz potem nie było już z nim kontaktu.

Radny został zabrany karetką do szpitala przy ul. Tochtermana. Diagnoza: rozległy wylew.

Jan Pszczoła Jan Pszczoła / Fot. UM Radom

"Został zabity złym słowem". Spóźniona refleksja

Wiadomość o śmierci radnego, którą w sobotni wieczór 21 lutego 2026 roku przekazał jego syn Krzysztof Pszczoła, wstrząsnęła sceną polityczną. Liderzy Lewicy nie mają wątpliwości – to hejt doprowadził do tragedii. Najmocniej wybrzmiał głos Włodzimierza Czarzastego, który postawił wstrząsającą diagnozę:

Umarł Jan Pszczoła. Dobry człowiek. Radny Lewicy w Radomiu. Właściwie został zabity złym słowem. Występował na radzie. Usłyszał: "Komuchu", "Precz z komuną" oraz wiele obrzydliwych słów. Zasłabł.

Dopiero w obliczu tragedii emocje po drugiej stronie barykady nieco opadły. Radni PiS, którzy wcześniej ostro atakowali władze miasta i doprowadzili do zwołania burzliwej sesji, wieczorem opublikowali oświadczenie, życząc koledze "jak najszybszego powrotu do zdrowia". Niestety, na te życzenia było już za późno. Prezydent Radosław Witkowski pożegnał przyjaciela, pisząc o "ogromnej stracie dla wspólnoty samorządowej".

Urodził się w Międzyrzeczu, serce oddał Radomiowi. Miał gotowe sprawozdanie dla wędkarzy

Jan Pszczoła (78 l.) urodził się w Międzyrzeczu, ale to z Radomiem związał całe swoje dorosłe życie. Był doświadczonym ekonomistą i przedsiębiorcą. W samorządzie zasiadał przez wiele kadencji, a w ostatnich wyborach startował z listy tworzącej Pakt Samorządowy Radosława Witkowskiego.

Był społecznikiem z krwi i kości. Nawet w dniu feralnej sesji, mimo napiętej atmosfery, myślał o swoich obowiązkach. Miał przy sobie przygotowane sprawozdanie na obrady w Polskim Związku Wędkarskim (PZW), w którym aktywnie działał. Jak wspominają koledzy, "mógł być tam, gdzie czuł się najlepiej", ale wybrał obowiązek radnego. Zapłacił za to najwyższą cenę.

Czy ta śmierć zmieni cokolwiek w polskiej debacie publicznej? Radna Wioletta Kotkowska zostawia nas z gorzką, ale ważną refleksją:

Mam nadzieję, że jesteś teraz tam, gdzie nikt Cię już nie zrani, nie poniży, nie obrazi. Trzeba odrobić lekcje, że słowa mają duże znaczenie. Mogą być tarczą albo bronią…

Czarna seria w polskim show-biznesie trwa. Nie żyje Jerzy Słonka. Uwielbiany aktor z "Misia" odszedł w wieku 76 lat
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama