Luty 2026 roku okazał się dla rządzącej koalicji wyjątkowo mroźny, a najnowszy sondaż CBOS przynosi brutalne zderzenie z rzeczywistością. Kredyt zaufania, którym wyborcy obdarzyli nową władzę, topnieje w oczach, ustępując miejsca rosnącemu zniecierpliwieniu. To już nie są drobne ostrzeżenia, ale wyraźny sygnał, że polityczny miodowy miesiąc definitywnie się skończył, a Polacy zaczynają głośno domagać się konkretów.
Rządowy "Photoshop" przestał działać. Obojętność najgorszym wrogiem
Rządowy "Photoshop" najwyraźniej przestał działać, bo Polacy patrzą na ręce władzy z coraz większym dystansem i krytycyzmem. Choć twardy elektorat wciąż stoi murem za koalicją, dając jej 34 proc. poparcia, to obóz przeciwników jest znacznie liczniejszy i wynosi aż 41 proc. Prawdziwa walka o polityczne "być albo nie być" rozegra się jednak o te 22 proc. badanych, którzy deklarują obojętność.
To właśnie ten milczący tłum jest dziś języczkiem u wagi, o który Rada Ministrów pod kierownictwem premiera Donalda Tuska musi teraz stoczyć brutalną walkę, jeśli nie chce stracić sterowności. Każdy procent w tej grupie może zaważyć na przyszłości gabinetu, a obecna stagnacja w notowaniach sugeruje, że dotychczasowa strategia komunikacyjna po prostu się wyczerpała. Bez nowej oferty, ci "obojętni" mogą szybko zasilić szeregi przeciwników rządu.
x.com/MON_GOV_PL
CZYTAJ TAKŻE: "Od moich wnuczek wara!". Tusk nie wytrzymał po słowach Nawrockiego
Trzęsienie ziemi w portfelach. Polacy wściekli na gospodarkę
Jeśli ogólne słupki poparcia są ostrzeżeniem, to w kwestiach finansowych mamy do czynienia z prawdziwym trzęsieniem ziemi. Wzrost negatywnych ocen polityki gospodarczej aż o 4 punkty procentowe to dla każdego gabinetu nokautujący cios wizerunkowy. Wygląda na to, że zaklęcia o "zielonej wyspie" przestały działać na wyobraźnię wyborców, którzy bolesne skutki decyzji rządu odczuwają we własnych portfelach.
Werdykt suwerena jest miażdżący: w kwestiach gospodarczych sceptycyzm rośnie lawinowo, a ponad połowa Polaków (53 proc.) mówi polityce finansowej rządu twarde "nie", wystawiając rachunek za drożyznę i niepewność jutra.
Tak gwałtowny skok niezadowolenia to jasny sygnał, że cierpliwość społeczna w kwestiach ekonomicznych właśnie się skończyła. Polacy, zamiast obiecywanych "konkretów", widzą chaos, co bezpośrednio przekłada się na drastyczny spadek zaufania do kompetencji gospodarczych ekipy rządzącej. To polityczna "żółta kartka", która w każdej chwili może zmienić kolor na czerwony.
Fot. Marcin Gadomski/AKPA
Donald Tusk traci magię. Koniec efektu świeżości
Osobisty urok lidera koalicji również przestał wystarczać, by przykryć codzienne problemy i bolączki Polaków. Donald Tusk w roli premiera budzi coraz większe kontrowersje, a efekt świeżości po przejęciu władzy wyparował bez śladu. Aż 54 proc. ankietowanych ocenia go krytycznie, co stoi w jaskrawym kontraście do budowanego przez PR-owców wizerunku nieomylnego męża stanu.
To koniec efektu miodowego miesiąca – teraz zaczęła się twarda, polityczna orka na ugorze, gdzie liczą się czyny, a nie obietnice. Zaledwie 35 proc. zadowolonych z szefa rządu to wynik, który w Kancelarii Premiera musi wywoływać alarm. Donald Tusk sondaż po sondażu traci poparcie, co pokazuje, że wyborcy oczekują sprawczości, a nie tylko barwnych wystąpień medialnych i straszenia opozycją.
Czy rządząca koalicja zdoła odwrócić ten niebezpieczny trend i odzyskać zaufanie społeczne, zanim słupki spadną poniżej progu bólu? Czasu na reakcję jest coraz mniej, a nastroje społeczne stają się tykającą bombą, której rozbrojenie będzie wymagało czegoś więcej niż tylko PR-owych sztuczek.