Jeden odruch serca i życie 17-letniego Dominika zamieniło się w piekło. Uczeń radomskiego liceum pomagał matce z niemowlęciem, a chwilę później, na oczach własnej matki, wpadł pod koła pociągu. Cała Polska modli się o cud.
Jeden gest, który zmienił wszystko. Dominik chciał tylko pomóc
Do wypadku doszło w sobotę 14 lutego 2026 roku na stacji w Woli Bierwieckiej. Pociągiem Kolei Mazowieckich podróżował 17-letni Dominik Hołuj wraz ze swoją mamą. Na tej samej stacji wysiadała pani Andżelika, która miała ze sobą wózek z 9-miesięcznym dzieckiem.
Pani Andżelika była bezradna. Na peronie w Woli Bierwieckiej nikt nie reagował na jej prośbę o pomoc przy ciężkim wózku. Dopiero nastolatek z Radomia ruszył z miejsca.
Poprosiłam, czy ktoś mi pomoże wyprowadzić wózek, bo wysiadałam na tej stacji. Tylko ten chłopak wstał i mi pomógł
canva
CZYTAJ TAKŻE: Wnuk zabrał babcię do Rzymu, mówiąc, że jadą do Kołobrzegu. Reakcja seniorki bezcenna [wideo]
Sekundy grozy na peronie. "Biegł za pociągiem z zakleszczoną ręką"
Dominik bezpiecznie odstawił wózek na peron. Dramat rozegrał się ułamki sekund później, gdy nastolatek próbował wrócić do wagonu. Drzwi pociągu niespodziewanie się zamknęły, kleszcząc dłoń 17-latka.
Wziął wózek i pomógł mi go wynieść na peron. Kiedy próbował wrócić do środka, drzwi nagle się zamknęły i przytrzasnęły mu rękę. On zaczął krzyczeć. Osoby w wagonie próbowały otworzyć drzwi, by uwolnić jego rękę, ale wtedy pociąg ruszył.
Dlaczego nikt nie usłyszał krzyku przerażonego 17-latka?
Ten chłopak przez chwilę biegł za składem z przytrzaśniętą ręką i krzyczał, by się zatrzymał, ale nikt nie reagował. W pewnym momencie stracił równowagę i wpadł pod jego koła
Siła pędzącego składu była bezlitosna. Chłopak został wciągnięty pod koła, które zmiażdżyły mu nogi. Wszystko działo się na oczach przerażonych świadków.
canva.com
Dramatyczna walka o życie między szynami. "Tętnica tryskała krwią"
Widok na miejscu zdarzenia był makabryczny. Pan Jan, świadek tragedii, natychmiast ruszył z pomocą, choć obraz, jaki zobaczył, zmroziłby krew w żyłach każdemu. Jak sam relacjonuje, "lewa noga była praktycznie całkowicie odcięta", a z tętnicy tryskała krew.
Obok zmasakrowanego nastolatka klęczała jego matka, trzymając mu głowę. Pan Jan wiedział, że musi zatamować krwotok, ale był w dresach i nie miał przy sobie nawet paska. Jego determinacja i improwizacja w tamtym momencie uratowały chłopakowi życie.
Kątem oka dostrzegłem na peronie reklamówki. W środku był sweter, a pod nim męski szalik. Wziąłem ten szalik, uniosłem ranną nogę i mocno zawiązałem powyżej miejsca urazu. Krew nadal wypływała. Poprosiłem sąsiada o kulę ortopedyczną. Przełożyłem ją przez szalik i zacząłem skręcać jak prowizoryczną opaskę zaciskową. Krwotok ustał. Utrzymywałem nogę w górze aż do przyjazdu służb
Akcja krwiodawcza dla Dominika Hołuja - informacja / Fot. x.com/wilczaj
Cała szkoła na ratunek. Stan Dominika jest krytyczny
Obecnie 17-latek przebywa w szpitalu w stanie śpiączki farmakologicznej. Jego stan lekarze określają jako krytyczny, a walka o jego życie trwa każdą minutę. Społeczność szkolna natychmiast zareagowała na hasło I LO Radom krew dla Dominika, organizując zbiórki.
Aby pomóc w ratowaniu nastolatka, krew można oddawać w punktach krwiodawstwa:
- Przy oddawaniu krwi należy zaznaczyć cel: "Dla Dominika".
- Potrzebna jest każda grupa krwi.
- W akcję włączyła się lokalna społeczność i szkoła.
Rodzina, przyjaciele oraz koledzy z I Liceum Ogólnokształcącego w Radomiu trwają w nieustannym czuwaniu. Lekarze robią co w ich mocy, by uratować chłopca, który zapłacił najwyższą, potworną cenę za swoją empatię i chęć pomocy drugiemu człowiekowi.