To koniec pewnej epoki. Środowisko artystyczne wstrzymało oddech, a fani polskiego kina wciąż nie mogą pogodzić się z tą stratą. Edward Linde-Lubaszenko, niezapomniany "szef wszystkich szefów", odszedł 8 lutego 2026 roku, pozostawiając po sobie pustkę, której nikt nie będzie w stanie wypełnić. Odszedł tak, jak żył – z klasą. O śmierci taty poinformował w poruszającym, łamiącym serce wpisie Olaf Lubaszenko. Dziś poznaliśmy szczegóły ostatniej drogi mistrza. Szykują się uroczystości, na jakie zasługują tylko najwybitniejsi.
Serce kulturalnej Warszawy pożegna mistrza. Znamy szczegóły ceremonii
Rodzina oraz przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego dopięli ostatnie formalności. Wiadomo już, że Edward Linde-Lubaszenko wyruszy w swą ostatnią drogę we wtorek, 24 lutego 2026 roku. Wybór miejsca ceremonii nie jest przypadkowy i ma wymiar wręcz filmowy.
Msza żałobna zostanie odprawiona w Kościele św. Brata Alberta i św. Andrzeja Apostoła przy placu Teatralnym w Warszawie. To ścisłe centrum kulturalne stolicy, tuż obok Teatru Wielkiego – Opery Narodowej. Trudno wyobrazić sobie godniejszą scenerię dla kogoś, kto całe życie poświęcił sztuce. Kościół plac Teatralny Warszawa pogrzeb – to fraza, którą dziś wpisują w wyszukiwarki tysiące fanów, chcących oddać hołd artyście.
O randze wydarzenia świadczy oficjalny komunikat resortu kultury:
Uroczystość pogrzebowa Pana Edwarda Linde-Lubaszenki będzie miała charakter państwowy. Decyzję przekazaliśmy dzisiaj Rodzinie. Trwają ustalenia dotyczące daty i miejsca pogrzebu
— przekazał Piotr Jędrzejowski z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Teraz te ustalenia stały się faktem.
scena z: Edward Linde-Lubaszenko
SK: sierpieñ 2005, Lubomierz 2005, Festiwal Filmów Komediowych w Lubomierzu, mina, szalik kibica
fot. Niemiec/AKPA
Spocznie wśród największych. Aleja Zasłużonych i wojskowa asysta
To nie będzie zwykłe pożegnanie. Edward Linde-Lubaszenko zostanie uhonorowany jak bohater narodowy. Po wzruszającej mszy w sercu Warszawy, kondukt żałobny przejedzie na Cmentarz Wojskowy na Powązkach. To właśnie tam, w prestiżowej Alei Zasłużonych, spocznie wybitny aktor.
To miejsce zarezerwowane jest dla "największych z największych" – artystów, którzy ukształtowali polską tożsamość. Szczegóły pogrzebu Linde-Lubaszenki, które ujawnił rzecznik ministerstwa, nie pozostawiają złudzeń co do oprawy tej chwili:
Pogrzeb Linde-Lubaszenki odbędzie się 24 lutego w Warszawie, w kościele na pl. Teatralnym. Później uroczystości przeniosą się do Alei Zasłużonych na Powązki Wojskowe. Pogrzeb będzie miał charakter państwowy i będzie się odbywał z asystą wojskową
Dla fanów to jasny sygnał: Polska żegna legendę z najwyższymi honorami. Data pogrzebu Edwarda Linde-Lubaszenki zapisze się w historii jako dzień żałoby polskiej kultury.
AKPA
Krzysztof Jarzyna ze Szczecina wiecznie żywy. Żegnamy „szefa wszystkich szefów”
Choć uroczystość będzie miała podniosły charakter, fani wspominają aktora z uśmiechem przez łzy. Edward Linde-Lubaszenko miał w sobie ten niepodrabialny magnetyzm i dystans do świata. Stworzył dziesiątki wybitnych kreacji w "Psach", "Sztosie" czy "Chłopaki nie płaczą", ale dla popkultury na zawsze pozostanie kultowym Krzysztofem Jarzyną ze Szczecina z "Poranka kojota".
To był fenomen – rola bez słów, która "ukradła" cały film. Postać ta stała się tak legendarna, że w 2021 roku doczekała się własnego pomnika w Szczecinie. Sam aktor, z typowym dla siebie błyskiem w oku, mówił, że Jarzyna "żyje własnym życiem". I choć polski aktor nie żyje, jego kreacje zapewniły mu nieśmiertelność. Edward Linde-Lubaszenko żegna się ze sceną definitywnie, zaledwie dwa miesiące po oficjalnym ogłoszeniu emerytury.
W tych trudnych chwilach oczy wszystkich zwrócone są na bliskich zmarłego. Olaf Lubaszenko, który pożegnał ojca krótkim "Żegnaj, Tato", oraz córka Beata Chyczewska i wnuczka Marianna Linde, przeżywają teraz najtrudniejsze chwile. 24 lutego, przy dźwiękach wojskowych werbli, odprowadzą na wieczną wartę nie tylko wybitnego artystę, ale przede wszystkim ukochanego Ojca i Dziadka. Krzysztof Jarzyna ze Szczecina pomnik ma już za życia, teraz zyska pomnik w naszych sercach.