Przedwczoraj, 11 stycznia 2026 roku, na Wielkiej Krokwi w Zakopanem odbyło się oficjalne pożegnanie Kamila Stocha z polską publicznością. Choć świat skoków pamięta go jako trzykrotnego mistrza olimpijskiego, jego największym oparciem przez te wszystkie lata była żona. To ona stała przy nim murem, gdy po upadku Adama Małysza w 2011 roku musiał udźwignąć ciężar oczekiwań milionów Polaków.
Początki w Planicy i zaręczyny w tłumie
Historia tej miłości zaczęła się w cieniu wielkiego sportu. Kamil Stoch i Ewa Bilan-Stoch poznali się w 2006 roku podczas zawodów Pucharu Świata w Planicy. On był młodym zawodnikiem, ona pracowała tam jako fotografka. Już wtedy Kamil miał za sobą pierwsze przebłyski geniuszu — jako 12-latek skoczył na Wielkiej Krokwi aż 128 metrów, ważąc zaledwie 28 kilogramów. Budował swoją legendę krok po kroku, choć początkowo onieśmielała go uroda Ewy.
Musiały minąć trzy lata, by ich relacja weszła na nowy poziom. W 2009 roku, dokładnie w tym samym miejscu w Planicy, Kamil Stoch oświadczył się ukochanej. Wkrótce potem jego kariera eksplodowała, a on sam stał się naturalnym następcą Adama Małysza, "Orła z Wisły". Jak zauważył legendarny Sven Hannawald:
Relatywnie szybko znalazł się sukcesor Adama i to cieszy wszystkich. Kamil zastępuje go godnie.
instagram.com/kamilstochofficial
Ślub na "wiosce najbliżej nieba" i partnerski układ
Sakramentalne "tak" powiedzieli sobie 7 sierpnia 2010 roku w kościele Ojców Paulinów na Bachledówce we wsi Czerwienne. To miejsce niezwykłe, idealnie pasujące do pary, która ceni tradycję i wartości. Ewa Bilan-Stoch szybko stała się nieodłączną częścią sportowego życia męża. Przez lata dbała o jego wizerunek, także w trudnych momentach, gdy media nadinterpretowały symbole ważne dla skoczka.
Tak było w przypadku kasku z biało-czerwoną szachownicą. Choć dla Kamila był to hołd dla polskich lotników, niektórzy dopatrywali się w nim manifestu politycznego.
Małżeństwo stworzyło perfekcyjny układ zawodowy. Ewa przejęła obowiązki menedżerskie, co pozwoliło Kamilowi skupić się wyłącznie na skakaniu.
Nie wyobrażam sobie swojej pracy bez Kamila i myślę, że on też nie wyobraża sobie skoków bez wsparcia, które dostarczam nie tylko jako żona, ale też jako menedżerka
instagram.com/ewabilanstoch
CZYTAJ TAKŻE: Takiego pałacu nie ma nawet król. Kamil Stoch wybudował w Tatrach twierdzę za miliony. Widok z okien zwala z nóg
Domowe rytuały i "liściki w aucie"
Gdy zgasły światła jupiterów Pucharu Świata w skokach narciarskich, ich życie wcale nie przypominało sielanki z komedii romantycznej. Popularność miała swoją cenę. Gdy wybuchła stochomania, ich prywatność w Zębie była wielokrotnie naruszana. O cieniach sławy dosadnie mówił ojciec skoczka, Bronisław Stoch:
Zdarza się, że zupełnie obcy ludzie łomocą nam do drzwi domu i chcą sobie zdjęcie z Kamilem robić
Mimo presji z zewnątrz, Kamil Stoch i jego żona potrafili stworzyć w domu azyl pełen czułości. Celebrowali drobne gesty, które cementowały ich związek.
Potrafimy się cieszyć nawet z najmniejszych rzeczy i mam nadzieję, że zawsze tak będzie. Że mi wafelka gdzieś zostawi w aucie, jak się nie spodziewam albo jakiś liścik mu wrzucę i go odczyta, jak buty zmienia na skoczni
Ewa Bilan-Stoch to nie tylko "żona skoczka"
Byłoby niesprawiedliwością postrzegać Ewę wyłącznie przez pryzmat kariery męża. To rzutka bizneswoman i utalentowana artystka. Małżeństwo wspólnie prowadzi markę odzieżową Kamiland oraz klub sportowy Eve-nement Zakopane, szkolący następców mistrza. Jednak to w fotografii Ewa Bilan-Stoch realizuje się najbardziej.
Jej prace są doceniane na całym świecie. Projekt "Ranne dusze" przyniósł jej dziewięć srebrnych nagród w konkursie New York Photography Awards. Z kolei w październiku 2025 roku została nagrodzona w II Konkursie Fotografii Artystycznej "Źródła". Jury doceniło jej serię portretów ukraińskich żołnierzy, wykonaną szlachetną techniką gumy chromianowej. Co poruszające, zdjęcia te zostały oprawione w ramy wykonane ze skrzynek po amunicji, co nadało dziełu głęboki, antywojenny wymiar.
Wielki plan na "potem"
Kamil Stoch pochodzi z Zębu, najwyżej położonej wsi w Polsce. Przez całe życie był więc "blisko nieba" — zarówno dosłownie, jak i w przenośni, szybując nad zeskokami całego świata. Teraz, po oficjalnym zakończeniu kariery, marzy o przyziemności w najlepszym tego słowa znaczeniu.
Para ma już konkretny plan na sportową emeryturę. Chcą odzyskać czas, który zabrały im lata reżimu treningowego.
Podróżowanie to jest coś, co byśmy chcieli zrobić wspólnie w końcu. Jak już ja nie będę skakał, to mamy taki pomysł, że po prostu wsiadamy w auto i jedziemy razem dookoła świata. I oczywiście bez sprzętu narciarskiego
Wygląda na to, że przed nimi najważniejsza podróż życia — długa, niespieszna i wreszcie na własnych zasadach.