Gen. Roman Polko przerywa milczenie i wchodzi z butami w polską dyplomację. Były dowódca GROM-u nie zostawia suchej nitki na deklaracjach rządu o niewysyłaniu wojsk do Ukrainy. Wojskowy nie tylko punktuje błędy strategiczne Warszawy, ale też alarmuje: polityka Donalda Trumpa to "orwellowska rzeczywistość", która rozbija NATO od środka.
Polko o wysłaniu żołnierzy do Ukrainy: "Mamy takich idiotów"
Podczas gdy polski rząd kategorycznie zapewnia, że polska noga nie stanie na ukraińskiej ziemi, gen. Roman Polko łapie się za głowę. W programie "Onet Rano. Wiem" legendarny dowódca jednostki GROM wprost nazwał takie podejście błędem, który hamuje rozwój naszej armii. Jego zdaniem wojsko hartuje się w ogniu walki, a nie na bezpiecznym poligonie.
Generał nie bawi się w dyplomację. Uważa, że politycy chwalący bierność, działają na szkodę sił zbrojnych.
Mamy też takich idiotów, którzy mówią, że to "wspaniała decyzja polskiego rządu", że nikogo nie wyślemy do Ukrainy, nie zwracając uwagę, że transformacja polskich sił zbrojnych dokonała się poprzez udział polskich żołnierzy w operacjach bojowych
To nie jest jednak wezwanie do wysłania dywizji pancernej na front. Generał stawia sprawę jasno i precyzyjnie: chodzi o udział "kilkudziesięciu specjalsów". To elita, jaką są polskie wojska specjalne, powinna wspierać Kijów, zdobywając przy tym bezcenne doświadczenie, którego nie da się kupić za żadne pieniądze.
Co z resztą armii? Tu generał widzi poważniejszy problem. O ile o komandosów jest spokojny, to reszta systemu wciąż kuleje.
O ile nie obawiam się o kondycję polskich wojsk specjalnych, o tyle te pozostałe elementy, które należałoby zgrać, wciąż są budowane
scena z: Roman Polko
SK: styczeñ 2006, Gala "Komu Skrzyd³a Komu Rogi", Komu Skrzyd³a Komu Rogi - plebiscyt Super Expressu
fot. Palicki/AKPA
CZYTAJ TAKŻE: Nawrocki oczekuje wdzięczności, Damięcka - przyzwoitości. Jej grafika mocno kłuje w polską pychę
"Orwellowska rzeczywistość" i atak na Wenezuelę. Polko ostrzega przed Trumpem
Ukraina to jednak niejedyny punkt zapalny na mapie świata, który martwi wojskowego. Gen. Roman Polko z niepokojem patrzy za ocean, gdzie Stany Zjednoczone dokonały ataku na Wenezuelę i pojmały Nicolasa Maduro. Dla byłego dowódcy GROM to dowód na to, że Donald Trump traktuje świat jak swoją prywatną szachownicę, ignorując sojuszników.
Donald Trump niszczy te fundamenty, na których opierała się współczesna stabilność na świecie
Generał ostrzega, że wchodzimy w erę totalnego chaosu. Wizja świata według Trumpa jest przerażająca – USA biorą siłą co chcą, a NATO traci na znaczeniu. Polko używa tu niezwykle mocnego porównania, sugerując podział stref wpływów rodem z najczarniejszych scenariuszy science-fiction.
Donald Trump buduje nam taką orwellowska rzeczywistość, gdzie USA mają właściwie w posiadaniu całą półkulę zachodnią, Chinom przypadłaby Azja, a pytanie, dlaczego Trump ostrzega Rosję jako imperium. Rosja ma broń jądrową, ropę i w zasadzie na tym się kończy moc Rosji
Najbardziej szokujące dla Polki jest jednak podejście Trumpa do Europy i Putina. To otwarte lekceważenie sojuszników przy jednoczesnym puszczaniu oka do Kremla.
Mówienie o tym, że Grenlandia ma być częścią USA, wyśmiewanie się z prezydenta Francji, rozwijanie czerwonego dywany przed Putinem w kontrze do tej Europy, która w strategii amerykańskiej zapisana jest jako ta, która nie rokuje nadziei, która się zwija. Te wszystkie elementy pokazują tę politykę Trumpa, który rozbija tę spójność NATO, coś, co jest gwarantem naszego bezpieczeństwa
facebook.om. Wiki Commons
Rosja to kolos na glinianych nogach? "Broń jądrowa, ropa i na tym koniec"
Mimo ponurych wizji płynących z Waszyngtonu, gen. Roman Polko wylewa kubeł zimnej wody na tych, którzy demonizują potęgę Moskwy. W jego ocenie Rosja w starciu z Europą jest gospodarczym i technologicznym karłem.
Generał brutalnie punktuje: to nie Europa jest słaba. To Rosja jedzie na oparach dawnego imperium, mając w ręku tylko dwa atuty – surowce i atom. Narracja o upadku Zachodu to mit, który Donald Trump próbuje sprzedać światu, niszcząc przy tym nasze poczucie bezpieczeństwa.
Słowa generała brzmią jak ostatni dzwonek alarmowy. Pytanie tylko, czy polscy decydenci odważą się na trudne decyzje teraz, czy będą czekać, aż geopolityczny pożar zapuka bezpośrednio do naszych drzwi?