We wtorek 12-latek wracał z kolegami z przejażdżki rowerowej, gdy zauważył leżącego na chodniku mężczyznę. Z początku uznał, że jest pijany, jednak - jak sam mówi w rozmowie z TVN24 - zaalarmowało go nietypowe ułożenie ciała. 

Mężczyzna był nieprzytomny, ale Michał sprawdził, że oddycha. Zadzwonił na pogotowie. W trakcie rozmowy nieprzytomny przestał oddychać. Zgodnie z poleceniem ratownika i własną wiedzą z zakresu pierwszej pomocy 12-latek zaczął uciskać klatkę piersiową mężczyzny. Prowadził resuscytację przez ok. 5 minut do przyjazdu pogotowia.

W tym czasie w okolicy byli dorośli, jednak nikt nie pomógł nastolatkowi w wymagającej dużego wysiłku reanimacji. - Dużo osób przechodziło obojętnie. Jedna pani zaśmiała się i powiedziała, że przecież on jest pijany - mówił Michał. Gdy przybyli ratownicy, nastolatek był tak zmęczony, że przez jakiś czas dochodził do siebie na ławce. Nieprzytomny mężczyzna trafił do szpitala. Przeżył. 

Michał już kilka lat temu poprosił tatę, by pożyczył fantoma. Codziennie trenował resuscytację - zwraca uwagę "Dziennik Zachodni".