Pan Antoni był na miejscu zdarzenia razem ze swoim dzieckiem. Byłem z moją 11-letnią córką, pchnąłem ją troszkę na prawo i furgonetka przejechała około 3 metrów obok nas - mówi RMF FM pan Antoni. Relacjonuje, że "furgonetka zahaczała o ludzi, wszystkich napotkanych po drodze". 

Mieliśmy bardzo dużo szczęścia. To był koszmar, to co zobaczyliśmy - relacjonuje. Pełno policji, pełno karetek. Ludzie zaczęli uciekać. Ta sytuacja wyglądała jak ten zamach w Nicei. To samo jest tutaj - dodaje.

Na miejscu zdarzenia jest także pan Dawid z Polski.

Panuje totalny chaos. Jedni biegną w popłochu, szarpiąc się nawzajem, inni zupełnie nieświadomi chodzą po ulicach. Jest masa policji, nad głową latają helikoptery... Kręci się masa służb od rozbrajania bomb, więc nie wiem, czy jest podejrzenie podłożenia ładunku wybuchowego... Najbardziej porażający jest chaos, który panuje i to, że wszyscy ludzie biegną bezradnie, obojętnie w którym kierunku, właściwie nie wiedząc, czy już znajdują się w bezpiecznym miejscu - relacjonuje świadek.

źródło: rmf24.pl