- Z własnego doświadczenia wiem, że policja nie odpuści w żaden sposób, do chwili, kiedy znajdzie potwierdzenie informacji, że dziecko żyje albo coś złego się stało. Pamiętajmy, że po tym, jak służby dostały zgłoszenie o zaginięciu Dawida, działania skierowano na ratowanie życia. Analizowano i szukano dowodów, by potwierdzić też inne wersje, ale priorytetem było odnalezienie żywego dziecka - mówi WP gen. Adam Rapacki.

- Policjanci musieli też sprawdzić, czy ojciec nie przekazał komuś dziecka. Nie da się wykluczyć, że Dawid jeszcze żyje. Jednak wersja, że ojciec w sposób irracjonalny skrzywdził, zabił i ukrył dziecko, jest najbardziej prawdopodobna - twierdzi były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w rządzie PO-PSL.

- Zdarzenia tego typu miały miejsce w przeszłości. Nie były tak nagłośnione przez media i relacjonowane praktycznie na żywo. Dziś cały kraj żyje poszukiwaniami Dawida. Niewątpliwie jest to pomocne w pracy służb, bowiem zgłaszają się ewentualni świadkowie, a mieszkańcy ofiarują pomoc w poszukiwaniach. Dzięki temu, że ujawniono szybko rejestrację samochodu i model auta, a także upubliczniono wizerunek ojca, pojawiło się mnóstwo nowych informacji. A to nagrania z monitoringu, a to relacje świadków. Można było dzięki temu odtworzyć trasę i zawęzić obszar poszukiwań - dodaje emerytowany generał policji.

- Przy okazji tego przykrego zdarzenia, powinniśmy się bardziej zastanowić: jak rozbudowywać monitoring na drogach lokalnych i na autostradach. Wówczas dzięki nagraniom z kamery szybko ustalimy potencjalnego sprawcę. Gdyby było większe nasycenie kamer na tych trasach, pewnie już udałoby się zlokalizować co stało się z 5-letnim Dawidem. Dziś policjanci mają już odtworzoną trasę po logowaniach telefonu, ale gdyby było więcej kamer monitoringu, to szybciej służby zawęziłyby obszar poszukiwań. W takich sytuacjach policja powinna korzystać z najnowocześniejszych technologii i narzędzi informatycznych - ocenia gen. Adam Rapacki.

Przypomnijmy, Dawid Żukowski zaginął w środę tydzień temu. Paweł Ż. zabrał syna z domu w Grodzisku Mazowieckim ok. godz. 17. Miał go zawieźć do Warszawy do matki. Podróżował z chłopcem szarą skodą fabią o nr. rejestracyjnym WGM 01K9. Przed godz. 21 policjanci dostali zgłoszenie, że ojciec Dawida został śmiertelnie potrącony przez pociąg relacji Skierniewice-Warszawa. Popełnił samobójstwo. O północy matka Dawida zgłosiła zaginięcie syna. Od tamtej pory szukają go setki policjantów, strażaków i żołnierzy.