- W czwartek na szczęście napłynie już chłodniejsze powietrze. Jednak wiele wskazuje na to, że w niedzielę i poniedziałek może nas czekać upalna "powtórka z rozrywki". Trzeba przyznać, że tegoroczny czerwiec nie oszczędza nas pod tym względem. To już w zasadzie pewne, że będzie on najcieplejszym w historii pomiarów - donosi serwis MeteoGroup Polska.

Według prognoz w najbliższych dniach nastąpi chwila wytchnienia. Ulgę zapewni chłód dostarczony przez niewielki niż, który utworzy się nad zachodnim Bałtykiem i przejdzie nad Rosję. Jednak i tak zjawiska w pogodzie będą nietypowe.

Według komentarza Macieja Ostrowskiego z serwisu Meteo.pl wraz z frontem chłodnym właściwie nie pojawią się opady (wyjątek to północne Mazury i Suwalszczyzna). - Wygrzane powietrze jest zbyt suche, aby budujące się na froncie chmury zgromadziły w swoim wnętrzu odpowiednią ilość wody dla opadu deszczu - zauważa Ostrowski.

W niedzielę upał powróci, wynika z prognozy Global Forecast System. W województwie lubuskim temperatury mogą sięgnąć 33 stopni C. Również Warszawa ma stać się upalną wyspą (30 stopni C.). To ze względu na efekt szybkiego nagrzewania się terenów zurbanizowanych, zalanych betonem i asfaltem. Dodajmy, że to model komputerowy obliczeń pogody, obarczony prawdopodobieństwem błędu.

Amerykański meteorolog Eric Holthaus przygotował animację map, dzięki której można obejrzeć prognozowaną falę upałów w kolejnych dniach.

Jeśli takie prognozy się sprawdzą, byłaby to trzecia fala upałów (dni z temperaturą powyżej 30 stopnic C.) w jednym miesiącu. Pierwszą odnotowano w Polsce w dniach 11-12 czerwca. I tak mamy szczęście, że dni upalne są przeplatane okresami wytchnienia.

Mieszkańcy Niemiec, Francji i Włoch, są torturowani upałem przez wiele dni z rzędu. Niektórzy mają już dość, co udokumentowała policja landu Brandenburgii. Zatrzymano mężczyznę, który przez miasto jechał skuterem na golasa. Został poproszony o założenie spodni.

Fale upałów. O co w tym chodzi

Według wcześniejszych długoterminowych prognoz lato 2019 ma przebiegać pod znakiem powracających okresów uporczywych upałów. Według klimatologów cała planeta wkracza w "nowy reżim klimatyczny" i fale gorąca będą już pojawiać się coraz częściej.

Oto przykład z Poznania. W ciągu 70 lat liczba upalnych dni w roku wzrosła prawie trzykrotnie.

- Fale upałów są cichymi zabójcami. W 2003 roku podczas przechodzącej przez Europę fali gorąca zmarło około 70 tys. osób. Szacuje się, że podczas ostatniego gorącego lata w Niemczech zmarło co najmniej 1000 osób. A ten rok będzie najgorętszy od 1500 lat - mówi prof. Stefan Rahmstorf, jeden z najbardziej znanych na świecie klimatologów, naukowiec z Instytutu Badań nad Wpływem Klimatu w Poczdamie.