Piątek tuż po godzinie 10. W szkole podstawowej przy ul. Króla Maciusia rozpoczyna się przerwa pomiędzy 3 a 4 lekcją. Jakub K., uczeń trzeciej klasy gimnazjum jak zwykle przerwę spędzał ze znajomymi. W tym samym czasie 15-letni Emil B. uczeń ósmej klasy z indywidualnym tokiem nauczania, miał już perfidny plan.

– Emil podbiegł do Kuby stojącego na korytarzu i bez słowa zaczął go dźgać nożem. Widziałem jak Kuba uciekł do sali od fizyki, gdzie dopadł go Emil – opowiada Faktowi jeden z uczniów. – Chwilę później jak gdyby nigdy nic Emil poszedł do pielęgniarki, bo widziałem, że sam się zranił podczas ataku na Kubę – dodaje inny z uczniów.

Emil od dawna siał postrach w tej szkole, dlatego żaden z uczniów nie ruszył na ratunek koledze. O tym co zobaczyli, przerażeni nastolatkowie poinformowali nauczycieli. Ciężko rannego próbował ratować nauczyciel fizyki. Na miejsce przyjechała też karetka. Choć ratownicy walczyli o życie 15-latka, byli bezsilni. Kuba zmarł, a Emila B. zatrzymali policjanci. Nie uciekał.

Sprawą zajmuje się policja i prokuratura. Nam udało się nieoficjalnie ustalić, co potwierdzają uczniowie tej szkoły, że przyczyną ataku mogły być długi jakie Kuba zaciągnął u Emila za narkotyki i dopalacze. – Podobno mogło to być nawet 1,5 tysiąca złotych – powiedziało nam kilkoro uczniów.

Do tej wstrząsającej sprawy będziemy jeszcze wracać.