W przeszłości Jarosław Bieniuk reklamował już kosmetyki. Występował też w reklamach sieci komórkowej. Obecnie czerpie ogromne zyski za kontrakt z marką produkującą ubrania i buty sportowe. Roczna umowa, którą podpisał z firmą we wrześniu zeszłego roku gwarantowała mu miesięczną pensję w wysokości kilkunastu tys zł.

– Żyjemy w takich czasach gdzie wyroki opinii publicznej, zapadają wcześniej niż te w sądzie. I bez względu na wyrok sądowy, opinia publiczna wie lepiej. Z jednej strony jego popularność i to, że był mężem Anny Przybylskiej działa na jego korzyść, a z drugiej właśnie dlatego będzie się o tym mówić chętniej. Bo kontrast między cierpiącym wdowcem, wspaniałym ojcem a seksaferą i skojarzeniami z gwałtem budzi wielkie emocje – mówi Aneta Wrona, specjalistka ds. wizerunku.

Inny ekspert dodaje z kolei:

– Mam wrażenie, że opinia publiczna jest teraz po stronie Bieniuka, a do tego jego prawnicy bardzo umiejętnie rozgrywają sprawę. Moim zdaniem w najbliższym czasie może nastąpić lekkie tąpnięcie i mogą pojawić się delikatne rysy na wizerunku piłkarza. Oczywiście Bieniuk nie jest już kryształowy, tak jak dawniej. Przecież pierwsze zarzuty już usłyszał. Natomiast najbardziej kluczowe będą dla niego najbliższe tygodnie, to jak ta sprawa się potoczy? Czy uda się coś Bieniukowi więcej udowodnić? Według mnie branża reklamowa przygląda się bardzo uważnie tej sytuacji. Nie zauważam jednak z jej strony zdecydowanych ruchów. Pamiętajmy jednak, że sytuacja jest rozwojowa, trzeba ją obserwować, bo wszystko może się wkrótce zmienić – mówi Filip Mecner, menadżer gwiazd i wykładowca akademicki.

Były piłkarz twierdzi, że padł ofiarą pomówień.

– Informacje pojawiające się w mediach na temat rzekomo zarzucanych mi czynów są szokujące, zarówno dla Państwa, jak i dla mnie. Oskarżenia te są nieprawdziwe i formułowane wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści materialnych. Pragnę podkreślić, że jestem niewinny – napisał w oficjalnym oświadczeniu wydanym po wyjściu z aresztu.