W poniedziałek ogromny pożar wybuchł w katedrze Notre Dame. Zawaliła się iglica i główna część dachu świątyni. Strażakom udało się ocalić główną strukturę budowli, a także część najcenniejszych trzymanych w niej relikwii i dzieł sztuki. W czwartek okazało się, że pożar przetrwały także pszczoły. Wielu upatruje w tym cudownej ingerencji św. Ambrożego, patrona pszczelarzy.

Na dachu katedry od 2013 roku stały trzy ule. W każdym znajdowało się około 60 tysięcy pszczół. Nikt jednak nie przypuszczał, że owady ocalały. – Kiedy pszczoły wyczuwają ogień i dym, bronią swojej królowej i miodu. Ten gatunek, czyli pszczoła miodna, nie opuszcza swojego ula – tłumaczy Nicolas Geant, pszczelarz z katedry Notre Dame. 

Na zdjęciach z drona, które opublikowano już po ugaszeniu ognia, widać jednak trzy ule, które są w nienaruszonym stanie. Płomienie ich nie dosięgnęły. – Pszczoły żyją. Na początku myślałem, że trzy ule spłonęły. Ale później zobaczyłem na zdjęciach, że tak się nie stało – mówi stacji ABC Geant. Dodał, że rzecznik katedry potwierdził, że pszczoły wchodzą i wychodzą z uli.

Jak dodał Geant od wieków istnieje więź między kościołem a pszczołami. – Wielu duchownych miało wpływ na to, jak wygląda współczesne pszczelarstwo. Przykładem może być opactwo brata Adama w Buckfast w Anglii – podkreśla.

(ABC News, tvnmeteo, iberation.fr)