"Czasem zwierzak nas nie polubi i będzie chciał sprawdzić uzębienie na naszych rekach, czasem właściciel sobie na nas "poużywa", zaskakując nas epitetami, o których nie mieliśmy pojęcia, a czasem..." - napisali pracownicy KTOZ. Sytuacja, na którą natrafili, była wyjątkowo trudna, co dało już się wyczuć w korytarzu bloku.

W około 20-metrowym mieszkaniu na osiedlu Złotej Jesieni było zamkniętych 10 psów. Z asystą policji pracownicy opieki nad zwierzętami weszli do lokalu. "Odchody zwierząt znajdują się na podłodze, ścianach, oknach a nawet suficie. Zapach amoniaku, sprawia, że ledwo utrzymujemy się na nogach" - zrelacjonowano na stronie KTOZ. Psy były "brudne, wystraszone, gryzące się między sobą".

Właścicielka psów, na którą skarżą się od dawna sąsiedzi, uciekła. Jak się okazało, kobieta miała już wyrok za znęcanie się nad zwierzętami oraz zakaz ich posiadania. Już raz zostały jej zabrane wszystkie zwierzęta. Przez telefon kobieta miała się odgrażać, że "teraz sprowadzi sobie 30 psów".