Uczniowie Szkoły Podstawowej w Drawsku boją się chodzić do szkoły. Wszystko przez Martynę B., surową nauczycielkę fizyki, matematyki i informatyki. Jeszcze przed feriami zimowymi kobieta prowadziła lekcję fizyki w siódmej klasie. Jeden z uczniów, 13-letni Marek, nieustannie przeszkadzał.

Nauczycielka przesadziła go do pierwszej ławki i zagroziła, że jeśli wciąż będzie rozmawiać, to zaklei mu usta taśmą. Upomnienie nie poskutkowało. Zdenerwowana Martyna B. zrobiła tak, jak zapowiedziała. O sprawie dowiedzieli się rodzice, a wychowawca klasy, po skargach uczniów i rodziców o skandalicznej metodzie wychowawczej Martyny B., powiadomił dyrektora szkoły.

– Głupia sytuacja. Pani Martyna przeprosiła za swoje zachowanie. Bardzo żałuje. Tłumaczyła, że była to forma żartu. To było jakieś 2-3 minuty przed końcem lekcji. Sytuacja została wyjaśniona, rodzice tego ucznia nie mają pretensji, ale musiałem to zgłosić do rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli przy wojewodzie wielkopolskim – tłumaczy Zbigniew Piątek, dyrektor szkoły.

O „głupi incydent” zapytaliśmy Martynę B. Udawała, że nie wie o co chodzi. Sprawą naruszenia godności osobistej ucznia zajmuje się poznańskie kuratorium. Nauczycielka nadal uczy dzieci w drawskiej podstawówce.