Sophie Perry to młodsze dziecko słynnego Dylana z "Beverly Hills 90210". Gwiazdor nie krył dumy z niej i jej brata. 18-latka ostatnie tygodnie spędziła w Afryce, gdzie angażowała się w działalność charytatywną.

Gdy dowiedziała się, że ojciec doznał udaru, wróciła do USA. Była z Perrym, gdy ten umierał. W szpitalnej sali czuwała również jego była żona Rachel "Minnie" Sharp. Sophie poświęciła jej post na Instagramie.

"Wszyscy znacie mojego tatę, wielką gwiazdę, ale chcę na chwilę zwrócić uwagę na to, że jestem szczęściarą, mając równie wspaniałą mamę, Minnie. Tak się składa, że jest ona również moją najlepszą przyjaciółką. Powiecie: ale frazes. Prawda jest taka, że mama jest dziś skałą dla całej rodziny" – czytamy.

Perry określa matkę "najtwardszą i najsłodszą kobietą", jaką zna. "Czym sobie zasłużyłam na takich rodziców?" – pyta, dodając, że ją kocha i że nie dałaby sobie radę z tą jakże trudną sytuacją bez niej. "Nikt by nie dał" – pisze Sophie.

Luke Perry zmarł 4 marca, kilka dni po tym, jak doznał rozległego udaru mózgu. Mimo wprowadzenia go w śpiączkę farmakologiczną, nie dało się uratować aktora.