Lokalny dziennik „Die Glocke” poinformował, że pracownik magistratu oferował na eBayu przez swoje prywatne konto „słodką mopsiczkę z rodowodem”. Suczka została zabrana rodzinie z trojgiem dzieci, która miała dług w urzędzie skarbowym, m.in. nie zapłaciła podatków za psa. 

Właścicielka Eddy przyznała, że „z przyczyn osobistych nie mogła natychmiast uregulować zadłużenia”, ale jej zdaniem „nie było to w porządku, jak cała sprawa się odbyła”. Opowiedziała, że pewnego dnia przed jej drzwiami stała komorniczka i dwóch pracowników urzędu miasta. Chcieli najpierw zająć wózek inwalidzki jej męża, ale ponieważ wózek był własnością ubezpieczalni mężczyzny, urzędnicy stwierdzili, że zajmą psa. 

– Na ulicy, na oczach sąsiadów zrobiono psu zdjęcia – opowiadała kobieta. Po kilku dniach zwierzę zostało bez zapowiedzi odebrane rodzinie. 

Małżeństwo oraz ich dzieci w wieku 5,7 i 9 lat są zrozpaczeni. – Wobec władz jestem bezsilna, bo prawo jest po ich stronie – żaliła się kobieta. – Wiem chociaż, że Edda jest teraz w dobrych rękach – powiedziała.

Sprawa wyszła na jaw, ponieważ nowa właściciela Eddy, policjantka z Nadrenii, zaskarżyła Ahlen o zwrot zapłaty za psa. W ogłoszeniu wskazano bowiem, że pies jest zdrowy, a okazało się, że konieczne było kilka operacji. Domaga się teraz zwrotu pieniędzy. 

Magistrat w Ahlen przyznaje, że zabranie psa i wystawienie go na aukcję w Internecie nie jest „postępowaniem zwyczajowym”. – Badamy tło sprawy – wyjaśnił rzecznik urzędu miasta.