Na świecie jednak jest dużo miejsc, gdzie pomaga się bezinteresownie. Do takiego właśnie trafiła Bella. Jej stan był bardzo poważny, ciało pokrywały kleszcze.

Wolontariusze nie byli w stanie uwierzyć, gdy zobaczyli że jej uszy to praktycznie same kleszcze.

Przez anemię wywołaną przez tak dużą ilość kleszczy Bella była tak słaba, że nie była w stanie ustać na własnych nogach.

Nie było możliwości usunąć wszystkich kleszczy na raz, bo pies by się zwyczajnie wykrwawił!

Bella otrzymała leki, po których kleszcze umarły i same odpadły od jej ciała. Suczka dostała również antybiotyki i witaminy, których miała niedobór.

Psina jednak pod opieką wolontariuszy powoli wracała do zdrowia i zaczęła nawet stawiać pierwsze kroki.

Dzięki swojej determinacji Bella przezwyciężyła chorobę i w pełni powróciła do zdrowia. Teraz znów może cieszyć się życiem.

Kocha bawić się na świeżym powietrzu i jej życie wygląda zupełnie inaczej. Niedługo trafi do swojego nowego domu.

Wolontariusze odnaleźli Bellę w ostatniej chwili. Czy naprawdę musi dochodzić do takich sytuacji?

Po co przygarniamy zwierzę, jeśli nie mamy zamiaru się nim opiekować?

Źródło: facebook.com