Po rodzinnych niesnaskach Martyniukowie zmagają się z kolejnym problemem. Jak dowiedział się Fakt24 ich restauracja "Jack Sparrow" miała zostać właśnie zamknięta! Dlaczego? Osoba z otoczenia Martyniuków zdradza nam bardzo niemiłe szczegóły tej historii.

- Głównie przez ekscesy Daniela - mówi nam były pracownik tej restauracji, który chce zachować anonimowość. - Zenek nie chciał już dokładać do tej knajpy. Daniel ciągle wyciągał pieniądze. Jako właściciel miał dostęp do firmowej karty kredytowej i wszędzie nią płacił. Nie było pieniędzy na faktury, wypłaty i trzeba było zamknąć biznes - dodaje. A kwoty, jakie zarabiała restauracja, nie były wcale małe. Jak nieoficjalnie powiedział nam nasz rozmówca, średnie wpływy lokalu na początku działalności lokalu wynosiły od 70 do 100 tysięcy złotych miesięcznie.

Tych informacji nie potwierdza jednak żona Zenka - Danuta Martyniuk. - Proszę dać nam spokój! Lokal jest zamknięty, bo trwa remanent - poinformowała.

I rzeczywiście, na drzwiach lokalu wisi kartka, informująca, że we wtorek 29 stycznia 2019 roku restauracja jest nieczynna. Ale lokal nie wyglądał na opuszczony. Jednak z drugiej strony, telefon podany na oficjalnej stronie restauracji nie odpowiada. Gdyby trwał w niej remanent, ktoś powinien go chyba odebrać.

Czy lokal będzie więc działać? Prawdę poznamy w ciągu najbliższych dni.

Próbowaliśmy skontaktować się w tej sprawie także z Danielem M. Do czasu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.

Restauracja Jack Sparrow mieści się w centrum Białegostoku, przy ul. Sienkiewicza. Została otwarta w grudniu 2017 roku. Lokal cieszył się dużą popularnością i oferował w swoim menu kuchnię śródziemnomorską połączoną z elementami kuchni polskiej.