Mężczyzna jechał srebrnym volkswagenem golfem pod prąd ulicą Focha. Tam potrącił policjanta, który chciał go zatrzymać. Następnie wjechał na Krakowskie Przedmieście, gdzie jest Pałac Prezydencki. Potrącony przez niego policjant trafił do szpitala. Ma uraz biodra.

36-latek z impetem wjechał w bramę Pałacu Prezydenckiego. Marcin Kędryna z Kancelarii Prezydenta opublikował zdjęcie zapory, która zatrzymała samochód.

Po tym, jak pojazd zatrzymał się na zaporze chroniącej budynek, mężczyzna został ujęty przez służby ochraniające prezydenta. 

Jak podał rzecznik stołecznej policji Mariusz Mrozek, na razie nie ma żadnych przesłanek, by sądzić, że mężczyzna celowo wjechał w Pałac Prezydencki. Mógł stracić panowanie nad kierownicą podczas ucieczki przed policją. W TVN24 Mrozek dodał, że ślady na samochodzie wskazują, że auto jechało dość szybko. Powiedział też, że po zatrzymaniu 36-latek "nie umiał logicznie odpowiadać na pytania".

Tej wersji przeczą nasze informacje. Jak udało nam się dowiedzieć, Tomasz S. zaraz po zatrzymaniu miał mówić, że "jest prezydentem i chce wejść do swojego Pałacu". Miał to powtórzyć kilkukrotnie. Te słowa wskazują, że wiedział w jaki budynek wjeżdża. 36-latek został przewieziony do szpitala psychiatrycznego. Toksykolodzy sprawdzą, jakie narkotyki lub dopalacze prawdopodobnie zażył kierowca przed wypadkiem.

Andrzeja Dudy nie było w Pałacu. Prezydent przebywa obecnie w Davos. – To zdumiewająca sytuacja. Chcę podkreślić, że Pałac jest bezpieczny, dobrze strzeżony, a funkcjonariusze SOP dobrze wykonują swoją pracę, za co dziękuję – skomentował zdarzenie prezydent Andrzej Duda. 

Zatrzymany mężczyzna nigdy nie był karany, pochodzi z Zamościa.