Zawsze jest tak, że gdy aparat państwa nie odpowiada na mniejsze „grzechy”, znajdują się tacy, którzy posuwają się do kroków większych. Bo władza nie schwyta ich, nie naznaczy jako przestępców, nie ukarze. Socjologowie już dawno mówili, że jeśli państwo przyzwala na mniejsze przejawy agresji, pójdzie za nimi i ta wielka fala agresji. Legendarny szef nowojorskiej policji Bill Bratton (71 l.) mówił, że jeśli na jedno wybite okno w opuszczonym domu nikt nie zareaguje, wybite zostaną wszystkie, a cały dom zostanie „wypatroszony” przez bezkarnych przestępców. Po nim kolejne domy, cała ulica, wreszcie miasto. I dlatego trzeba powstrzymywać tych, którzy wybijają szybę. Bo potem będzie za późno. Ten tekst kierujemy do naszych politycznych elit: dlaczego zignorowały tak wiele alarmujących sygnałów i dały milczące przyzwolenie na nienawiść? Nie odpuścimy, dopóki nie otrzymamy na te pytania odpowiedzi. Obiecujemy. 

Biernacki: Nożownik nigdy nie powinien być na wolności!

Stefan W. (27 l.) wyszedł z więzienia po odbyciu zasądzonego za 4 napady wyroku. W więzieniu, w którym odsiedział 5 lat i 6 miesięcy lekarze stwierdzili u niego nawrót choroby psychicznej, ale mimo to w grudniu ub.r. wyszedł na wolność!

– To był groźny przestępca, człowiek izolowany wśród współwięźniów, z orzeczoną chorobą psychiczną – stwierdza były minister Marek Biernacki. – To właśnie dla przypadków takich osób tworzono tę ustawę, a nie tylko dla sprawy jednego przestępcy jak Trynkiewicz. Te przepisy wciąż obowiązują i wprowadzono je właśnie dlatego, by każdy niebezpieczny więzień z zaburzeniami musiał być izolowany od społeczeństwa! – podkreśla.

Dlaczego Stefan  W. został wypuszczony z więzienia?

Stefan W. został oskarżony o napady na cztery banki w Trójmieście (oddziały SKOK i Credit Agricole). Sąd orzekł mu za te napady z bronią w ręku – używał rewolweru do zastraszania obsługi – 5,5 roku więzienia. To dość łagodny wyrok, bo za takie przestępstwo można trafić za kratki nawet na 15 lat. „Główną rolą kary ma być wychowanie młodego sprawcy, a nie represja” – tak wyrok uzasadniał sąd.

Stefan W. kary te odbył w całości, a na jej poczet zaliczył okresy przebywania w areszcie. Trzy razy ubiegał się o przedterminowe zwolnienie, ale za każdym razem Sąd Penitencjarny nie wyrażał na to zgody. 

Stefan W. wyszedł na wolność w grudniu ubiegłego roku. Według nieoficjalnych informacji, w celi był izolowany od innych więźniów. Przed wyjściem lekarze stwierdzili u niego uaktywnienie się choroby psychicznej – schizofrenii paranoidalnej. Leczył się, ale po jakimś czasie odstawił leki. Mimo tego, został wypuszczony na wolność. Kto o tym zdecydował i na jakiej podstawie?

Kto umorzył śledztwo w sprawie „politycznych aktów zgonu”?

„Polityczne akty zgonu” wobec prezydentów 11 miast, którzy chcieli przyjąć uchodźców, spreparowała Młodzież Wszechpolska. Przypominały dokument, w którym jako przyczynę „zgonu polityka” wpisali „liberalizm, multikulturalizm, głupota”. Taki dokument wystawili także Pawłowi Adamowiczowi (53 l.). Prezydenci skierowali sprawę do prokuratury. Z dokumentów, do których dotarł Fakt wynika, że wszystkie ich zawiadomienia, w tym Pawła Adamowicza zostały zgrupowane w jedno śledztwo w Gdańsku. 31 grudnia ubiegłego roku całe postępowanie zostało umorzone. Pod dokumentami podpisał się gdański prokurator Mariusz Skwierawski. Jak uzasadnia swoją decyzję? „Analiza treści grafik oraz dokumentów zgromadzonych w sprawie wskazuje, że intencją było tutaj skomentowanie, czy też wyrażenie swojego niezadowolenia z inicjatywy, którą podjęli tu Prezydenci Miast Polski” – czytamy w piśmie, do którego dotarł Fakt. Prokurator stwierdził, że „czyn nie zawiera znamion czyny zabronionego”

Dlaczego sprawcy internetowego hejtu są bezkarni?

Internetowy hejt nasila się od kilku lat. W mediach społecznościowych pełne nienawiści dyskusje prowadzą zwykli Polacy, ale nawet ważni politycy. Ale zwykle jedyną drogą wyjścia, czyli ukarania osoby znieważającej czy też nawołującej do nienawiści, pozostają procesy sądowe. A jak wiemy w Polsce, postępowania takie trwają latami. Rzadko kto także decyduje się na powiadamianie prokuratury; a ta sama z siebie – choć powinna – raczej nie kwapi się do ścigania hejterów. Dlaczego? Z Ministerstwa Sprawiedliwości nie udało nam się uzyskać odpowiedzi na tak proste pytanie. – Trzeba by każdą rozpoczętą przez prokuraturę sprawę analizować osobno; podobnie każdą umorzoną, bądź taką, której prokuratura wcale nie chciała prowadzić – usłyszeliśmy.

Mimo apeli wielu osób, w tym nawet ministrów, sprawy o nienawiść i obrażanie w internecie nie są tymi priorytetowymi ani dla policji, ani dla prokuratury. Jak długo jeszcze? Do ilu aktów agresji musi jeszcze dojść, by władza wreszcie postawiła szlaban na hejt?!

Dlaczego wciąż nie ma winnych za szubienice z politykami PO?

Skandaliczny „hapenning” miał miejsce w listopadzie 2017 roku w Katowicach – była to pikieta ugrupowań narodowych. Jej uczestnicy postanowili symbolicznie „ukarać” sześciu europosłów z PO, którzy głosowali za rezolucją Parlamentu Europejskiego dotyczącą praworządności w Polsce. Ustawili szubienice, a następnie powiesili na nich portrety polityków. Jak później tłumaczyli, ich akcja była spontaniczna.

W trwającym od ponad roku śledztwie prokuratura zwróciła się o pomoc prawną do USA. Dlaczego? Bo właśnie ze Stanów Zjednoczonych miały pochodzić pogróżki telefoniczne pod adresem polityków PO, a prokurator postanowił to sprawdzić.

„Wystąpiono z wnioskiem o pomoc prawną do Stanów Zjednoczonych Ameryki, która do chwili obecnej nie została zrealizowana" – napisał zastępca prokuratora generalnego w odpowiedzi na zapytanie posła Grzegorza Furgi (62 l.).