Obecnie trwa powolna przebudowa pola barycznego. Wyż, który oddziaływał na Polskę, dmuchając w nas zimnem, powoli odsuwa się w kierunku Rosji. Od zachodu dostajemy się w obszar niższych wartości ciśnienia atmosferycznego. Dodatkowo na zachodzie zaznacza się niewielka strefa frontu atmosferycznego, który przynosi tam niebezpieczne opady deszczu przy ujemnej temperaturze. Na wielu drogach zachodniej Polski notuje się zjawisko gołoledzi, które jest przyczyną kolizji i wypadków.

Za frontem zmierza do Polski cieplejsza masa powietrza. Od następnych dni zaczniemy dostawać się pod wpływ zachodniej cyrkulacji zwaną strefową. Taka sytuacja faworyzuje przesuwanie się ośrodków niskiego ciśnienia nad Bałtyk, raz po raz częstując nas frontami atmosferycznymi z opadami. Pierwsze dni grudnia na zachodzie kraju już zasieją ziarenko niepewności co do opadów śniegu. Na termometrach ujrzymy średnio od 3 do 7 stopni. W Mikołajki, a więc 6 grudnia, na termometrach na zachodzie nawet +10,+11 stopni!

Do tego dołożyć należy silniejszy wiatr, opady deszczu (w górach deszczu ze śniegiem i śniegu) oraz spadające ciśnienie, które wielu rodaków pozbawi zwiększonej koncentracji. Najgorsza wiadomość dla lubiących śnieg jest taka, że cyrkulacja strefowa może utrzymywać się dłuższy czas przynosząc jesienną aurę. Na szczęście wielu z nas ma w sobie nadzieję, że pogoda się w końcu zlituje a krajobrazy dookoła nas się zabielą.