Przez lata kariery Dorocie Wellman udało się zyskać status jednej z najbardziej lubianych dziennikarek w Polsce, dzięki czemu wciąż cieszy się wielką popularnością, za którą idzie wiele lukratywnych propozycji zawodowych. Prezenterka telewizyjna nie ukrywa, że sympatię i szacunek widzów zdobyła dzięki swojej charyzmie, autentyczności i bezkompromisowości, którą stara się pokazywać zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym.

Dorota od lat lansuje w mediach wizerunek "silnej babki", o czym po raz kolejny zdecydowała się opowiedzieć w wywiadzie, który ukazał się w najnowszym numerze Vivy!. 57-latka wyznała w rozmowie z magazynem, że współczesny mężczyzna powinien chcieć związać się z partnerką, która byłaby przede wszystkim nieustraszona i wyemancypowana.

Myślę, że to bzdura, że mężczyźni nie lubią silnych kobiet, że się ich boją i że przed nimi uciekają - powiedziała Wellman. Kiedy mężczyzna ma jaja i jest pewny siebie, nie będzie się bał mocnej kobiety. Bo szuka partnerki, a nie nałożnicy czy służącej. Jeśli szuka kobiety słabej, to znaczy, że sam nie jest najmocniejszy. Facet, który ma osiągnięcia, marzenia, pasję, nie będzie się bał kobiety, która próbuje jakoś na jego terytorium wtargnąć. Bał się będzie ktoś, kto łatwo to terytorium oddaje. A kobiety będą coraz bardziej ekspansywne i mężczyźni muszą się na to przygotować. Wykształci się nowy typ faceta, który lubi w kobiecie równorzędną partnerkę.

Na pytanie, czy zgodnie z jej tokiem rozumowania, z biegiem lat wytworzy się "męstwo wtórne", Dorota odpowiedziała: "Tak, na nowo staną się rycerzami. Marzę, żeby tak było. Uważam, że facet to siła".

Warszawianka nie raz podkreślała, że jej siła i przebojowość są zasługą wychowania rodziców: zarówno ojciec, jak i matka prezenterki charakteryzowali się nieustępliwością i wyjątkową siłą.

Jestem z rodziny, w której ojciec był stanowczym mężczyzną, ale spotkał się z bardzo mocną kobietą w bardzo drobnym ciele, czyli moją mamą. Myślę, że na początku mój tata uważał, że życie będzie wyglądało tak, że to on jest głową rodziny, zarządza i decyduje. I tu się mylił. Mama od początku tego związku dawała znać, że "ja tu jestem równie ważna jak ty". To na pewno budziło konflikty. Przy tradycyjnym wychowaniu ojca było nie do pomyślenia, że mama ma głos, że się z czymś nie zgadza. I decyduje, że tego nie zrobimy, bo zrobimy inaczej. Mój ojciec się do tego z trudem, po dłuższym czasie, przyzwyczaił. Jestem z rodziny silnych kobiet. Moja mama była osobą silnego charakteru, mocnego kręgosłupa moralnego, stanowczą, odpowiedzialną i odważną.

Na koniec Wellman wyznała, że wielkim autorytetem w jej życiu była dla niej ukochana babcia. Dorota opowiedziała o bohaterskiej postawie nestorki rodu, która mimo przeciwności losu wyprowadziła swoje dzieci i wnuki na ludzi oraz "spowodowała, że byli fajnymi ludźmi".

Moja babcia była wręcz rycerzem dzielności. Podzieliła losy wojenne kobiet z Kresów Wschodnich, które przeżyły wojnę, zesłanie, Syberię, wróciły do Polski i same tu podjęły nowe życie. Praktycznie w nowym kraju, oderwane od swoich korzeni. Babcia była wdową, wychowała i wykształciła dwoje dzieci, spowodowała, że byli fajnymi ludźmi. To są silne pierwowzory. Patrzyłam na te kobiety i wiedziałam, że zawsze dam sobie radę. Nie trzeba było o tym opowiadać: "Masz być silna, kochanie" czy "Córeczko, powinnaś pokazywać, że masz swoje zdanie". Nie. Ja widziałam takie kobiety na co dzień - zakończyła.

Zgadzacie się z przemyśleniami Doroty Wellman o "współczesnym męstwie"?