W wyborach samorządowych do sejmiku województwa śląskiego siły rozłożyły się następująco: PiS uzyskało 22 mandaty, Koalicja Obywatelska 20 mandatów, SLD wprowadziło dwóch radnych, a PSL jednego. Opozycyjne ugrupowania dogadały się ze sobą i jeszcze we wtorek zawarły umowę koalicyjną. Raptem chwilę później, tego samego dnia, okazało się, że z umowy nici, bo radny Wojciech Kałuża do tej pory z Koalicji Obywatelskiej, przeszedł do PiS.

Koledzy i koleżanki z KO są oburzeni tą decyzją, przez którą władzę na Śląsku przejęło Prawo i Sprawiedliwość. – To wyjątkowa i bardzo smutna dla samorządu województwa śląskiego chwila. Przed chwilą przeszliście do porządku dziennego nad czymś, co na zawsze zapisze się haniebnymi zgłoskami w historii samorządu województwa śląskiego – grzmiał z trybuny sejmowej Borys Budka z PO. – To ordynarny akt korupcji politycznej – podsumował. – Wojtek, za co sprzedałeś swoją twarz?! – dopytywała wyraźnie wzburzona posłanka Nowoczesnej, a jednocześnie jej liderka na Śląska Monika Rosa.

Teraz okazuje się, że to nie jedyne kłopoty pana Kałuży. Fakt24 postanowił zapoznać się z jego oświadczeniem majątkowym za rok 2018. Choć wraz z małżonką jest posiadaczem wielkiego domu, bo o powierzchni aż 385 metrów kwadratowych, wartego 550 tys. zł, a także działki pod tymże domem, wartej 120 tys. zł, to spłaca potężny kredyt hipoteczny. Jego zadłużenie w chwili, gdy składał oświadczenie za ostatni rok wynosiło 106 tys. franków, czyli aż 400 tys. zł! Wygląda więc na to, że jest co spłacać, a wiadomo, że w opozycji zawsze trudniej o lukratywne kontrakty i atrakcyjne finansowo posady.

Kałuża będzie wicemarszałkiem województwa. Jego zarobki na tym stanowisku będą zdecydowanie wyższe niż zarobki radnego sejmiku. Na konferencji prasowej dziennikarzom "Gazety Wyborczej" mówił: Liczę na to, że moi wyborcy zrozumieją mój krok i będą ze mnie dumni. Ja czuję potrzebę pracy dla dobra regionu.