Zgłosił się do programu by znaleźć żonę. Niestety, po drodze złamał serce jednej z kandydatek. Od początku programu miał faworytkę, Agatę, a poza kamerami składał deklaracje Paulinie. W niedzielnym odcinku rolnik powiedział prawdę odrzuconej kandydatce. W dość chamski sposób.

Po odcinku w mediach społecznościowych wylał się potężny hejt. Takiego w historii show nie było chyba jeszcze nigdy. Internauci nie przebierali w słowach. Do tego stopnia, że musiała wkroczyć produkcja, która kasowała obraźliwe komentarze.

Kolejnym krokiem było opublikowanie regulaminu, w którym jasno zostały określone zasady tolerancji wypowiedzi internautów na oficjalnym profilu "Rolnik szuka żony".

"Nie jesteśmy natomiast otwarci na: wulgaryzmy, obrażanie uczestników czy innych dyskutujących, załatwianie prywatnych porachunków i generalnie robienie rzeczy zakazanych przez polskie prawo" - brzmi trzeci podpunkt regulaminu.

W komentarzach pod nagraniem z odcinka administratorzy wyraźnie zaznaczyli również: "Uprzejmie informujemy, że komentarze zawierające wulgaryzmy i obraźliwie będą - podobnie jak przy innych postach - usuwane".

Takie sytuacje pokazują, że "Rolnik szuka żony" wzbudza naprawdę dużo emocji wśród widzów, którzy identyfikują się z bohaterami show TVP. Nic natomiast nie usprawiedliwia publicznego obrażania człowieka.