- Za każdym razem dokonywane jest dochodzenie epidemiologiczne. Próbujemy określić, kto od kogo się zaraził. Jak się okazało każdy z tych przypadków związany jest z osobami niezaszczepionymi oraz osobami, które przyjechały do Polski z zagranicy. Jak mówił prof. Włodzimierz Gut nie ma w Polsce odry rodzimej - o przyczynach dużej liczby zachorowań mówi dla Onetu rzecznik prasowy GIS-u Jan Bondar.

- Najwięcej ognisk chorobowych pojawia się na Mazowszu, ale odra pojawia się też w innych województwach m.in. w Kwidzynie, we Włodawie i Dobrym Mieście - komentuje Bondar i dodaje: - To nie jest epidemia. Mamy do czynienia z ogniskami choroby, czyli wzrostem zachorowań w określonych miejscach.

Według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny od 1 stycznia do 31 października br. w Polsce zanotowano 144 przypadki odry. W tym samym okresie roku ubiegłego takich zachorowań było znacznie mniej - 59 (w całym 2017 r. w Polsce zanotowano 63 zachorowania na odrę). W 2017 roku w europejskim regionie WHO zanotowano ponad 24 tysiące zachorowań, a od stycznia do września 2018 roku - ponad 52 tys. przypadków odry.

Odra jest jedną z najbardziej zaraźliwych chorób. Zakażenie szerzy się drogą kropelkową i przez bezpośrednią styczność z wydzieliną jamy nosowo-gardłowej chorej osoby. Objawy choroby to gorączka, mocny kaszel, wysypka plamisto-grudkowa, zapalenie spojówek, światłowstręt i nieżyt błony śluzowej nosa. Dość częste są powikłania po odrze. Te lżejsze to np. zapalenie ucha środkowego i zakażenie żołądkowo-jelitowe, a poważniejsze - m.in. zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych.