Głęboko w lesie deszczowym w Ekwadorze, czterech szwedzkich sportowców brało udział w Adventure Racing World Championship. Nagle podczas posiłku usiadł koło nich bezdomny pies.

Mężczyźni wchodzili w ostatni finałowy etap. Wyścig odbywał się w dżungli i był bardzo wyczerpujący, musieli przebyć dziesiątki kilometrów.
 


Nie spodziewali się tego, co za chwilę się wydarzy.
Po kilku kilometrach zdali sobie sprawę, że pies za nimi podąża. On po prostu nie chciał ich opuścić. Nazwali go Artur.

To była męcząca i błotnista podróż. Kilkakrotnie musieli wyciągać go z błota.

Jeden z członków zespołu był odwodniony i potrzebował opieki lekarskiej. Artur czuwał nad nim i wspierał go.

W końcu mężczyźni uświadomili sobie, że będą musieli zostawić Artura na brzegu, bo oni sami będą płynąć kajakami. Mimo ich decyzji, pies wskoczył za nimi do wody, więc musieli wciągnąć go na pokład.

Mikael Lindord, kapitan zespołu powiedział: To była ciężka misja, aby przepłynąć z psem na pokładzie. Musieliśmy znaleźć specjalną technikę wiosłowania, aby nie zrzucić pieska. Kilka razy spadł, ale zaraz go wciągnęliśmy i otuliliśmy naszymi kurtkami.

W końcu zespół przekroczył metę – w piątkę.

Ale zgadnij co stało się później?

Lindord, który pozwolił zostać Arturowi w kajaku – adoptował go.

Na Facebooku mężczyzna napisał:

Prawie płakałem ze szczęścia przed komputerem, gdy otrzymałem informację, że mogę adoptować Artura.

Gdy zespół sportowców znalazł pieska, miał na swoim ciele ranę, którą teraz jego nowy właściciel próbuje wyleczyć.

Zespół zakończył wyścig zajmując dwunaste miejsce. Lindord powiedział: Przyjechałem do Ekwadoru wygrać mistrzostwa świata, a zamiast tego mam nowego przyjaciela.