Czasami zdarza nam się przebiegnąć na czerwonym świetle, ale po obejrzeniu tego filmiku, następnym razem zastanowię się podwójnie. Zdarzenie to miało miejsce w Krakowie…

Od tragedii dzieliły tę kobietę dosłownie centymetry. Nie wiadomo również, czy kierowca BMW się nie rozbił. Kto był bardziej nieodpowiedzialny? Kobieta czy kierowca? Zdecydujcie sami.
Okazało się, że kierowca po tym poślizgu miał wypadek. Przyjrzyjcie się na latarnie u góry, która się „buja”.

Dowiedzieliśmy się, że w tym miejscu dozwolona prędkość to 70 km/h, awaryjne hamowanie przy takiej prędkości i mokrej nawierzchni skończyło by się gorzej (prawdopodobnie by jej nie wyminął i uderzył prosto w nią). Dodatkowo po przejechaniu kierowcy przez skrzyżowanie światło pomarańczowe świeciło się jeszcze jakiś czas – miał prawo przejechać.

Natomiast kobieta na pewno nie miała prawa przechodzić na czerwonym. Mogło to doprowadzić do jeszcze większej tragedii – kierowca dzięki swoim umiejętnościom nie uderzył w grupę stojących na pasach pieszych.