Narodziny i cud poczęcia powinny być najszczęśliwszymi chwilami w życiu, pełnymi radości i miłości. Niestety nie każdy poród dobrze się kończy.

30-letni muzyk Chris Picco przeżył największą tragedię swojego życia. A miał to być najpiękniejszy dzień w jego życiu.

Jego żona Ashley zmarła przy porodzie. Krótko po tej tragedii jego nowo narodzony syn Lennon James Picco także odszedł w Szpitalu Dziecięcym w Loma Linda University w Kalifornii. Ashley była zaledwie w 24 tygodniu ciąży. W następstwie cesarskiego cięcia najbliżsi Chrisa odeszli z tego świata…


Załamany mąż i ojciec postanowił zagrać i zaśpiewać swojemu najdroższemu synkowi piosenkę „Blackbird” The Beatles. Chciał być przy nim w jego ostatnich chwilach życia…

To absolutnie niesamowite, co zrobił Chris dla swojego synka, nawet w obliczu tak strasznej tragedii.

Powstał fundusz upamiętniający Ashley Picco i jej synka Lennona. Do tej pory fundacja zebrała ponad 65 tysięcy dolarów.

Pieniądze zebrane w ten sposób pomogą Chrisowi przejść ten trudny dla niego czas.

W czasie ciąży Ashley słuchała bardzo dużo muzyki, dlatego po jej śmierci Chris zapytał, czy może wejść na intensywną terapię noworodków i zagrać dla swojego syna po raz ostatni.

Chris napisał w oficjalnym oświadczeniu, że jego mały wojownik odszedł. W ostatnich chwilach swojego życia miał na sobie ubranko, które wybrała dla niego zmarła mama. Lennon zmarł w otoczeniu rodziny, przyjaciół i najlepszych lekarzy, pielęgniarek i personelu szpitalnego.

Film ten ukazuje ojca, który żegna się ze swoim Skarbem. Ludzie z całego świata byli poruszeni tym rozpaczliwym obrazem.

Przekaż ten artykuł swoim znajomym!