Nikt do końca nie wie, czym w przeszłości zajmował się Masafumi Nagasaki, a on sam na ten temat milczy. Jak podaje prasa, 89-latek miał żonę i dwójkę dzieci. Zarządzał nocnym klubem, był również fotografem. Któregoś dnia kolega uraczył go opowieścią o bajkowym archipelagu, co zmieniło jego życie i popchnęło do ucieczki od cywilizacji.

Masafumi Nagasaki. Prawie 30 lat w samotności

Spełnił swoje marzenie w roku 1989 - wtedy wyruszył na niezamieszkałą wyspę Sotobanari. Odnalazł tam swoje szczęście. W rozmowie z mediami opowiada:

 W tym miejscu jestem wierny prawom natury, nie społeczeństwa. Natury nie da się przezwyciężyć, można jedynie się jej podporządkować.

Nikt poza Masafumim nie mieszkał na wyspie. Raz na jakiś czas płynął na którąś z sąsiednich wysp w celu zrobienia zakupów. Pieniądze dostawał od rodziny.

Rok po wyprowadzce Sotobanari sztorm pozbawił go odzienia, wówczas postanowił żyć nago. Został wtedy nazwany "nagim pustelnikiem".


Masafumi Nagasaki. Zmuszony do powrotu

Gdy minęło już 29 lat, Nagasaki zauważony został przez swoich pobratymców. Japoński rząd wydał mężczyźnie polecenie powrotu do społeczeństwa. Spowodowane to było jego złym stanem zdrowia. Mężczyzna nie zamierzał wracać, zadeklarował chęć śmierci w samotni. Wówczas powiadomiona została policja.

Funkcjonariusze próbowali załatwić sprawę pokojowo, gdy jednak mężczyzna zaczął stawiać opór, zabrano go z wyspy za pomocą siły.

Masafumi mieszka teraz w domu komunalnym w Ishigaki. Otrzymał całkowity zakaz odwiedzania wyspy. Jego przyjaciel twierdzi:

Jest z nim dużo lepiej. Gdy go przywieźli, był wyziębiony i chory. Nie może znowu zamieszkać na wyspie, ani nawet jej odwiedzić. To koniec jego pustelniczego życia