Jak podaje portal TMZ.com, 89-letni Joe Jackson zmarł w Los Angeles w środę o 03.30 nad ranem. Trafił do szpitala w czerwcu z terminalnym stadium raka. Od tego czasu rodzina i przyjaciele gromadzili się przy jego łóżku. Była przy nim żona, Katherine oraz niektóre dzieci i wnuki.

Mężczyzna od pewnego czasu borykał się z problemami zdrowotnymi. Był hospitalizowany w 2016 r., gdy zgłosił się z wysoką gorączką. Ale niedługo później został wypisany. Mimo przebytego udaru, 3 zawałów serca i wszczepionego rozrusznika, był postrzegany w Vegas jako imprezowicz.

Można powiedzieć, że był najbardziej skutecznym rodzicem kierującym karierą swoich dzieci w historii muzyki. To właśnie on, z niewielką pomocą Diany Ross, wypromował The Jackson 5, a następnie Michaela i Janet Jackson jako solowych artystów. Choć dzieci wielokrotnie oskarżały go o brutalność fizyczną i psychiczną, nigdy za to nie przeprosił. Twierdził, że dzięki temu odnoszą sukcesy i nie zeszły na złą drogę.

Mimo twardego wychowania, Joe stał murem za swoimi dziećmi. Był z Michaelem w czasie trudnego procesu o molestowanie. Jednak po śmierci syna został skrytykowany za próbę zarobienia pieniędzy na jego pamięci. – Jesteśmy głęboko zasmuceni śmiercią pana Jacksona i przekazujemy szczere kondolencje pani Katherine Jackson oraz rodzinie – mówi reprezentant majątku Michaela Jacksona. – Joe był silnym mężczyzną, który przyznał się do własnych niedoskonałości i heroicznie wypuścił w świat synów i córki – dodaje.

Joe miał 10 dzieci z Katherine, która była jego żoną od ponad 60 lat. Para nie mieszkała razem i przez ostatnie lata życia miała napięte stosunki, ale często się kontaktowała.