Dla pewności, Louise przeprowadziła test ciążowy przed wizytą, ale rezultat okazał się negatywny.

W gabinecie lekarza powtórzono badanie i po raz kolejny wyszło ono negatywnie.

Niestety, symptomy 25-latki zaczęły się pogarszać. Pojawiły się bóle pleców, częste oddawanie moczu, utrata apetytu. Po raz kolejny, Louise postanowiła upewnić się, że nie jest w ciąży i tym razem test także wyszedł negatywny.

Lekarze byli zdumieni. Kontynuowali oni monitorowanie stanu kobiety, próbując ustalić czym spowodowane są jej symptomy. Jeden doktor upierał się, że „coś tam musi być.” Łącznie, Louise przeszła aż siedem testów ciążowych, jednak coraz poważniej wątpiła, że jej stan ma cokolwiek wspólnego z ciążą. Nie zamierzała jednak zostawić sprawy niewyjaśnionej. Ciągle zgłaszała się do lekarzy, szukając diagnozy.

Ostatecznie, podczas badania USG, lekarze zauważyli coś co uznali za łagodną cystę. Prawda była jednak druzgocąca – w ciele Louise rozwijał się nowotwór złośliwy, który zaatakował cały jej brzuch, naciskając na organy i powodując wcześniejsze symptomy.

Był on tak duży, że przed próbą usunięcia, lekarze musieli go skurczyć. Na szczęście, trwająca 4 godziny operacja powiodła się, i co najważniejsze nie wpłynęła na płodność Louise.

Teraz, gdy koszmar jest już za nimi, Louise i jej mąż mają nadzieję, że już wkrótce doczekają się potomka. Historia tej dzielnej kobiety pokazuje, że nigdy nie powinniśmy ignorować sygnałów dawanych nam przez nasze własne ciało. Zawsze lepiej dmuchać na zimne.

Źródło:https://www.littlethings.com