Powiedzcie szczerze. Czy mieliście kiedyś taki dzień, gdzie pomyśleliście sobie ''Hej! A może zatrzymam się na środku torów i wyjdę na godzinę?''? Jeśli nie, to brawa dla was, z wyjątkiem... tego pana. Postanowił, że zostawi samochód na godzinę na torach i pójdzie na przygodę życia. Chyba stwierdził, że parkingi są zbyt przereklamowane, aby na nim zostawić swoje auto.  

Mężczyzna popełnił wielki błąd, robiąc to głupstwo. Teraz musi zapłacić za swoją bezmyślność, naprawdę sporą sumę pieniędzy. Samochód i tramwaj są w całości, lecz ucierpieli na tym pasażerowie, którzy byli uwięzieni i nie mogli jechać dalej, ponieważ ktoś postanowił zablokować przejazd. Fascynujące. 

Jak każdy z nas bardzo dobrze wie, tory jednak do czegoś służą, lecz nie w mniemaniu tego oto mężczyzny. Stawiając swoje auto na torach, które dla niego były parkingiem, sparaliżował ruch miejski.

Zarządzający komunikacją miejską stwierdzili, że nie mogą zostawić tak pasażerów, którzy zapewne bardzo się gdzieś śpieszą, dlatego muszą dla nich załatwić jakiś transport, który im zastąpi dotychczasowy. Postanowili więc, że zamówią taksówki dla każdego pasażera z osobna. Pasażerowie zapewne byli bardzo zadowoleni z tego rozwiązania całej sytuacji. 

Kierowca po przyjściu na jego luksusowy, niepowtarzalny ''parking'', był bardzo zdziwiony faktem, że jego auto zniknęło. Jego auto zostało odholowane, to jeszcze dodatkowo dostał rachunek za wynajęte taksówki od Zarządu komunikacji miejskiej w wysokości 1000 Euro (na polskie jest to ponad 4 tysiące złotych).

Mężczyzna postanowił, że odwoła się do sądu, ponieważ stwierdził, że kara jaką ma zapłacić jest zbyt wysoka. Sędzia nawet nie musiał długo się zastanawiać. Stwierdził, że nie zamierza mu tej kary, ani zmniejszyć, ani anulować. Wspomniałm, że zarządcy komunikacji miejskiej zgodnie z prawem, zapewnili swoim pasażerom zastępczy transport. Dodał również, że kara nałożona na mężczyznę, jak najbardziej jest prawidłowa do wykonanego czynu.