Co prawda badań na to nie ma, ale zdaniem blogerki i ginekolożki spanie bez bielizny wpływa korzystnie na nasze zdrowie. Brak ucisku na strefy intymne w nocy powoduje, że zmniejsza się ilość bakterii i grzybów. Spanie we wkładkach higienicznych też nie ma żadnego medycznego uzasadnienia.

Zdaniem Sochacki-Wójcickiej spanie nago jest w ogóle najzdrowsze, pod warunkiem, że pościel zmienia się raz na tydzień. Bo ponoć brak ubrania w nocy przyspiesza metabolizm. W związku z tym ginekolog uważa, że spanie nago pomaga w odchudzaniu, zmniejsza ryzyko depresji i zbliża partnerów.

Bez majtek, bez stresu

Ale spanie w majtkach to oczywiście nie jedyny potencjalny powód infekcji intymnych. Ginekolog wymienia całą listę. Może to być: budowa anatomiczna okolic intymnych, fizjologiczna flora kobiety i jej partnera, niespożywanie probiotyków, przyjmowane leki (prawie wszystkie antybiotyki oraz antykoncepcja hormonalna sprzyja powstawaniu infekcji), dieta, rodzaj ubrania (np. obcisłe jeansy podwyższają wilgość i temperaturę okolic intymnych), stres (pogarsza działanie układu immunologicznego).

"Prawda jest taka, że nie namawiam Was do wydania pieniędzy na leki, które mają magicznie Wam pomóc, nie namawiam Was do czegokolwiek co mogłoby wam zaszkodzić… namawiam Was do próby czegoś co jest zupełnie darmowe… i co więcej podobno (efekt uboczny) bardzo zbliża partnerów" - podsumowuje autorka bloga.