Z początku sytuacja mogłaby wydawać się typowa. Pani Agnieszka kierowana chęcią kupna dwóch biletów po 3,40zł użyła jednego ze stojących na ulicy biletomatów. Chciała zapłacić za nie kartą debetową. Niestety urządzenie odrzuciło transakcję, ale to okazało się być najmniejszym problemem.

Warszawianka w poniedziałek dostała smsa od banku informującego o dwukrotne przekroczenie dozwolonego zadłużenia na jej koncie. Okazało się, że biletomat uległ awarii i nabił ogromną ilość małych transakcji.

Zdziwiona kobieta sprawdziła stan konta, a tam odnotowała 551 takich samych transakcji po 6,80zł, co daję łączną kwotę 3746 złotych! Tyle zapłaciła za bilety, których i tak nie otrzymała. Bank dostał żądanie płatności przekraczające limit jej konta i zablokował dalsze transakcję, a kto wie, ile takich transakcji naliczyło urządzenie.

Poszkodowana postanowiła zgłosić błąd do banku oraz Mennicy Polskiej. Pracownicy nie za bardzo wiedzieli co zrobić, ponieważ nigdy nie spotkali się z podobną sytuacją. Mimo oczywistego błędu ze strony urządzenia, bank zdecydował się żądać zwrotu "zapożyczonych" pieniędzy. W ten sposób kobieta została dłużniczką bez środków do życia.

Ostatecznie bank zmienił zdanie i skończyło się na zablokowaniu karty. To oczywiście mniejszy kłopot niż kilkutysięczny dług. jednak sytuacja zaistniała wyłącznie z winy wadliwego urządzenia i nie powinna mieć miejsca. Wniosek nasuwa się sam, w kwestii finansów nie można polegać całkowicie na elektronice, która okazuje się być wadliwa..