Od kilku miesięcy o Justynie Żyle w mediach jest bardzo głośno. Stało się tak za sprawą kryzysu małżeńskiego. Piotr Żyła został oskarżony przez swoją żonę o zdradę i opuszczenie swojej rodziny na rzecz kochanki. Sprawa wyszła na jaw w lutym i od tego czasu, co parę tygodni na światło dzienne wychodzą kolejne informacje i oskarżenia.

Dzieje się tak przede wszystkim ze strony Justyny Żyły, która w publikowanych postach na Instagramie często przypomina o krzywdzie jaką skoczek narciarski miał wyrządzić swojej rodzinie. Większość postów potem ginie, a żona sportowca apeluje następnie o uszanowanie prywatności. Ostatni jej wpis dotyczył problemów finansowych i braku wsparcia ze strony Piotra Żyły w opiece nad dziećmi.

Konflikt na pewno nie pozostanie "prywatny" po ostatniej decyzji Justyny Żyły. Zdecydowała się bowiem na rozbieraną sesję dla Playboya, za którą otrzymała 40 tysięcy złotych. Po wyjawieniu, że żona skoczka znajdzie się na okładce magazynu dla mężczyzn nie zabrakło pod jej adresem słów krytyki. Bohaterka ostatniej sesji jest jednak z siebie zadowolona

Motywem, który przewijał się w komentarzach najczęściej było to, że wykorzystuje ona konflikt do tego, aby zaistnieć. - Już wiadomo po co robiła to wszystko - napisał jeden z internautów. Inni zwrócili uwagę, że mogą na tym ucierpieć jej najbliżsi - Tylko szkoda, że nie pomyślała o dzieciach, rodzinie przy tym - czytamy w komentarzach. Nie zabrakło również odniesień do pieniędzy jakie otrzymała za sesję: - Szkoda, że za pieniądze można zgodzić się na wszystko.