Rodzice Merryn Crofts postanowili opowiedzieć o walce ich córki z zespołem chronicznego zmęczenia, twórcom dokumentu "ME and Me" stacji BBC. Problemy Merryn zaczęły się, gdy dziewczyna miała 15 lat. Zachorowała wówczas na mononukleozę (chorobę zakaźną, cechującą się wysoką gorączką i anginą) i doznała silnego obrzęku twarzy, stóp i dłoni. 

Po tym zdarzeniu nigdy nie doszła już do siebie. Rankiem ledwo mogła zwlec się z łóżka, a po powrocie ze szkoły, natychmiast się do niego kładła. Kiedy rodzice poprosili o pomoc specjalistów, usłyszeli, że Merryn jest zdrowa. Lekarze stwierdzili, że problem tkwi w psychice dziewczyny. 

Dopiero trzy lata później, Merryn trafiła do prywatnego specjalisty, który powiedział, że cierpi na zespół chronicznego zmęczenia (ME). Lekarze nie wiedzą, co wywołuje dolegliwość. Podejrzewają, że ma związek z czynnikami genetycznymi, fizjologicznymi i psychologicznymi oraz takimi chorobami jak mononukleoza, chlamydia czy borelioza. Objawy są często bagatelizowane przez lekarzy pierwszego kontaktu, a chorych oskarża się o hipochondrię.

Z takim niezrozumieniem spotkała się Merryn. W końcu dziewczyna zaczęła ukrywać przed znajomymi, co jej dolega. Gdy miała 18 lat, przestała wychodzić z domu. Niedługo potem nie miała już siły aby podnieść się z łóżka. Z powodu choroby odczuwała nieustający ból mięśni, nawet uścisk mamy przyprawiał ją o łzy. 

Najgorsze nastąpiło, gdy przestała jeść. Zespół chronicznego zmęczenia wyniszczył jej organizm do tego stopnia, że każdy posiłek kończył się wymiotami. Crofts karmiono więc za pomocą sondy, ale musiano ją odłączyć z powodu infekcji, która w rezultacie zabiła 21-latkę.

Dochodzenie w sprawie śmierci Brytyjki jeszcze się nie zakończyło. Rodzina wciąż czeka na raport koronera. Mają jednak nadzieję, że jako oficjalną przyczynę zgonu Merryn, zostanie podany zespół chronicznego zmęczenia. Jeśli tak się stanie, 21-latka będzie trzecią osobą na świecie, która zmarła na tę chorobę.